Startuj z namiNapisz do nasDodaj do ulubionych
   
 

Nowa ksiega Huncwotów!
Księgę prowadzą Huncwoci Syrcia
Do 01`12`2008 Księgę prowadziły Milaj i Marcy
Do 20 lipca 2008 roku Księgę prowadzili Huncwoci:
Lilly Sharlott - James Potter
Karolla - Peter Pettigrew
Melisha - Syriusz Black
The Halfblood Princess - Remus Lupin

[ Powrót ]

Poniedziałek, 23 Sierpnia, 2010, 04:55

40. GNIEW.

Krótkie, wedle niektórych zapewne przesadzone.
Napisane dopiero co przy "Gniew" 52 Dębiec.
Musiałam się wyżyć. I dodaję.


Nienawidzę tego człowieka. Wiem, że może brzmieć to dziwnie, skoro mówię o swoim ojcu - ale to jest pewne. Nienawidzę go.
Drżąc od gniewu siedziałem na łóżku w swoim pokoju, nie będąc w stanie powstrzymać dygotania dłoni.
Byłem zły, wściekły!
"Idź na górę, bo ci przypier...!!! Jeszcze będziesz mi się tu stawiał, gówniarzu jeb***!!!".
Taaak, słyszałem, jak bardzo mnie kochasz, tatku... Ja ciebie też. Ja ciebie też straszliwie kocham! Tak jak ty mnie... Gdybym nie wiedział, że mówisz serio, pewnie bym olał te słowa i dalej się z tobą wykłócał.
O, nie. Już kiedyś dostałem za nieposłuszeństwo.
Nieposłuszeństwo w tym domu jest karane.
Taaak? Świetnie... Świetnie.
Ja ci dam, cholera, ułożonego kijem od dziecka synka... Jeszcze zobaczysz.


Z samego rana wyszedł z domu, z hukiem zamykając drzwi. Specjalnie trzasnął nimi najgłośniej jak mógł.
Wszak o trzaskanie drzwiami poprzedniego wieczora rozeszła się cała kłótnia.
- Gówno wiedział kto trzasnął i się do mnie sapał od razu... - warczał pod nosem, na nowo czując złość. - Stary imbecyl, truteń niedorobiony... - Splunął, wpychając ręce do kieszeni. - Już, psia mać, kląć nie będę...
Skręcił gwałtownie, mijając bramę parku. Opadł ciężko na ławkę, zagryzając wargę.
Sięgnął do kieszeni, wyjmując z kieszeni zabraną ze stołu w salonie napoczętą paczkę papierosów. Sięgnął głębiej, wyciągając jeszcze zapalniczę.
Wyjął z pudełka jednego papierosa, chowając opakowanie.
Wpatrywał się w trzymane w dłoniach przedmioty.
- Gniew... - mruknął. - Gromadzisz go w sobie i spijasz... Niszczy, pali, zabija...
Wsunął papieros między wargi, przysuwając do jego końca zapalniczkę. Poruszył kciukiem, rozpalając iskrę. Zaskoczył płomień, żarząc bibułkę i tytoń.
Wciągnął powietrze razem z dymem do płuc. Zakrztusił się, ledwo unikając wyplucia papierosa na ziemię. Odsunął go od twarzy, kaszląc w rękaw.
- Ohyda... - burknął. Ponownie objął go pełnymi wargami.
Nadal lekko pokasłując, zaciągnął się po raz kolejny.
Znów zaniósł się kaszlem.
Do domu nie wracał przez cały dzień. Wiedział, że to skutecznie zdenerwuje jego rodziców.
Zatrzasnął za sobą drzwi.
- Synu! - zagrzmiał Orion.
Na twarzy Syriusza pojawił się obłudny uśmieszek.
Wolnym, zblazowanym krokiem wszedł do salonu, skąd dobiegł jego uszu krzyk. Stanął w przejściu lekkim rozkrokiem, krzyżując dłonie na piersi, przechylając głowę.
- Co to za pos... Nieważne. Gdzie byłeś przez cały dzień?!
- Ano to tu, to tam... - Poruszył szczęką, jakby żuł gumę.
Orion wstał, pochodząc bliżej do syna. Zmarszczył nos, kiedy stał przed nim.
Czuł od niego kipy.
Podniósł rękę, wymierzając mu siarczysty policzek.
- Jak śmiesz, szczeniaku?! Uciekasz z domu bez słowa na cały dzień, palisz jak jakiś... Jakiś...
Złość odebrała mu głos.
- Zawsze mówiłeś, że należy brać z ciebie przykład, tatku... - syknął, zaciskając zęby przez piekący ból policzka.
Orion zmrużył oczy, podnosząc wskazujący palec.
- Nie pyskuj!
Zadarł głowę.
- Nie pyskuj? Nie pyskuj! - Zaniósł się donośnym śmiechem. - A to dobre!
Black odwrócił się, zaczynając zaciekle masować skronie.
- Spokojnie... Spokojnie... - mamrotał do siebie.
Za Syriuszem pojawiła się Walburga.
- Jesteś wreszcie - prychnęła.
Wywrócił oczami.
- Tak, widzę, że tęskniliście...
Pani Black popatrzyła na swojego męża, czując, że robi się jej gorąco w okolicach kołnierzyka.
Był śmiertelnie blady na twarzy, drgał mu policzek, a zamiast słów z jego ust wypływało ciche warczenie.
Nabrała powietrza, kierując się do Syriusza, który z wyraźnym rozbawieniem, pod którym czaiła się nutka strachu, wpatrywał się w Oriona.
- Do takiego stanu doprowadzić ojca... Czy ty nie masz żadnych uczuć? - zapytała z wyrzutem. - No nie masz?!
- Mam - odparł dobitnie Syriusz. - Gniew.
Kobieta wyprostowała się, przymrużając oczy.
- Ach tak - szepnęła. - Idź do siebie - powiedziała spokojnym, miękkim tonem.
Zmarszczył czoło.
- Co?
- Dokładnie to, co usłyszałeś. Idź do siebie i zrób ze sobą to, co uważasz za słuszne.

Takiego obrotu spraw się nie spodziewałem.
Gdzie złość? Gdzie GNIEW, do cholery?!
Zacisnąłem pięści, przymrużając oczy w sposób identyczny, co moja matka. Odwróciłem się na pięcie i odszedłem na górę, do pokoju.
Głośno tupiąc pokonałem schody, docierając do drzwi swojego pokoju.
Zszokowany zaistniałą sytuacją, nawet nimi nie trzasnąłem.
Usiadłem na łóżku, kompletnie tego wszystkiego nie rozumiejąc.
Chciałem ich wkurzyć, wściec, pokazać, że ja też potrafię...
A tu spokój?...
Nie rozumiem tego.
Zagryzłem wargę, marszcząc czoło.
- Nie rozumiem, cholera... - szepnąłem.
Zignorowałem trącający mnie nos Zahuna, odpychając go od siebie niecierpliwym ruchem dłoni.
Siedziałem tak przez chwilę, nim wstałem, kierując się do drzwi.
Chciałem się wykąpać, byłem brudny i wściekle głodny. Cały dzień nic nie jadłem, było mi wręcz niedobrze.
Dotarłem do łazienki, wchodząc do środka. Zamknąłem drzwi i zrzuciłem z siebie ubranie. Wszedłem pod prysznic, puszczając na siebie zimny strumień.
O co tu, do cholery, się rozchodzi?...
Reakcją na akcję powinna być kolejna akcja! Dlaczego jej zabrakło?!...
Niemożliwe, żeby się nie wkurzyli. Widziałem, że byli na mnie źli.
Więc skąd ten nagły spokój?!...
W milczeniu się wykąpałem, wytarłem i owinięty w ręcznik przemknąłem do pokoju. Naciągnąłem ciemne jeansy i koszulę. Założyłem skarpetki.
Tknięty nagłym pomysłem, wyszedłem z pokoju. Na palcach, korzystając z braku obuwia, skradałem się na dół.
Z gabinetu ojca nie dobiegał żaden dźwięk.
Identyczna sytuacja z salonem.
Co do?...
Zszedłem niżej, na sam dół - pod drzwi kuchni.
- Bingo... - szepnąłem do siebie, słysząc ich głosy.
- ...Orionie, musisz być spokojny. Pamiętaj.
- Spokojny?!
Ściągnąłem brwi, przyciskając ucho do dziurki na klucz.
- Nie reaguj. Jemu właśnie o to chodzi. Słyszałeś? "Mam. Gniew".
- ...Proszę?
- Dobrze wiesz, o co mi chodzi. Sam pewnie nie raz stosowałeś tę metodę.
- Stosowałem.
- Co pomagało? - zapytał głos matki z lekkim triumfem.
- Ignorancja.
Zamarłem.
Przejrzała mnie?... Tak szybko, cholera?!
Zagryzłem wargę.
Będę musiał udawać, że nic nie wiem... Dalej starać się ich wyprowadzić z równowagi w międzyczasie starając się wymyślić coś innego.
Wszedłem do środka, że niby nic nie słyszałem.
- Matka kazała ci iść do pokoju...
- I zrobić ze sobą, co uważam za słuszne. Jestem głodny.
Pokręcił głową.
- Idź do siebie.
Zatrzymałem się, mierząc go wzrokiem.
- Chcę jeść!
- Kolacja już była. Musisz poczekać do śniadania - oświecił mnie.
Poczułem autentyczną złość.
- Oczadziałeś?! - ryknąłem. - Jestem głodny!
- Idź do siebie - powiedział spokojnie.
Ramiona same mi opadły. Poczułem się... Bezsilny. Tak po prostu.
Zgrzytnąłem zębami, odwracając się i wychodząc.
Żołądek skręcał mi się i szarpał boleśnie, irytująco wciąż mnie uświadamiając, że jedyne co cały dzień miałem w ustach, to pety.
Czując w sobie nową dawkę złości, sieknąłem drzwiami z całej siły, aż zadzwoniło.
- Szlag by was oboje! - krzyknąłem, wymierzając kopniaka w kufer.
Zawyłem, czując piekący ból stopy.
- Cholera, cholera, cholera, cholera...!!! - Zacisnąłem wargi w ciup, by nie wywrzeszczeć ostrzejszych wyrażeń.
Rzuciłem się na łóżko, atakując poduchę.
- Aaaaaaaagh! Nienawidzę waaaas! - wrzasnąłem, zaczynając okładać poduszkę.
Przestałem po jakichś dwóch minutach, ciężko dysząc.
Do bólu stopy doszło tępe pulsowanie w skroniach.
Zacisnąłem drżące wargi.
Nie, to głupie...
Spojrzałem jakby mimowolnie na szafę.
Odwróciłem wzrok.
Nie, do cholery, jestem prawie dorosły, to jest beznadziejny pomysł!...
Prawie...
Ale nie jestem już dzieckiem. Wyrosłem z tego.
Wstałem i kuśtykając podszedłem do mebla. Otworzyłem ręcznie zdobione drzwi, pochylając się. Wyjąłem tekturowe, szare pudełko.
- To beznadziejny pomysł - syknąłem do siebie karcąco. W głowie zapaliła mi się świeczka - Przecież mam Zahuna!...
Obejrzałem się na drzwi. Ponownie spojrzałem na pudełko, mając zamiar je odłożyć.
Podskoczyłem, gdy wejście otwarło się na oścież.
Ojciec. Ze smyczą?...
Patrzyłem na niego z buńczucznym wyrazem twarzy.
Poczułem lekkie ukłucie strachu, kiedy złapał Zahuna za obrożę.
- Co ty...
Przypiął mu smycz i miłym głosem zachęcił go do wyjścia.
- ...na Merlina...
- Chodź na spacerek. Chodź!
- ...wyrabiasz?!
Chwycił klamkę, patrząc na mnie z obojętnym wyrazem twarzy, który pamiętam od najmłodszych lat.
- Pożegnałeś się, mam nadzieję, ze swym psem?
Zamrugałem.
- Co?
Ironiczny uśmiech wykrzywił mu wargi.
- Pożegnaj się z nim, bo więcej go nie zobaczysz.
- O czym ty w ogóle do mnie prawisz?! - warknąłem, czując narastającą mi w gardle panikę i strach. Popatrzyłem na te pełne ufności, psie oczy.
- Nie chcesz? Szkoda.
Odwrócił się.
Odrzuciłem pudełko, doskakując do niego.
- Co ty z nim robisz?
- Nic - odparł obojętnie.
- Gdzie go zabierasz?!...
Wyszedł z pokoju, stając na korytarzu.
- Odpowiedz mi! - jęknąłem, doskakując do niego.
- Daleko stąd.
- Ale...
- Zahun... Kółeczko - rzucił hasło, na które Zah zawsze rzucał się do drzwi.
Tym razem nie było inaczej...
Puścił smycz, pozwalając zbiec mojemu pupilowi na sam dół.
Uśmiechnął się do mnie.
- Zastanów się lepiej, z kim zadzierasz. JA tu ustalam warunki, nie ty.
Odwrócił się i zaczął schodzić po schodach.
Stałem jak wryty w podłogę, nie mogąc się ruszyć.
- No ale... Zahun! - zawołałem po kilku chwilach. Zacząłem gorączkowo gwizdać.
Skrobanie pazurów po podłodze.
Ojciec przydepnął smycz, nie pozwalając mu do mnie przybiec. Wyraźnie to widziałem ze swojego miejsca.
- Zahun! - rzuciłem z namacalną wręcz paniką. - Nie zabieraj go!
Wzruszył ramionami, choć jawnego zadowolenia nie dało się nie doszukać w jego twarzy.
- Ty...!
Zniknął mi z oczu.
Doskoczyłem do barierki, wychylając się.
Podszedł do drzwi, zakładając płaszcz. Otworzył je, trzymając mocno smycz.
- Zahun!...
Wyszli obaj.
- Oddaj go! - wrzasnąłem na cały dom, czując ostre pieczenie w gardle. - Nie zabieraj mi go... - szepnąłem jakby w transie, rzucając się schodami w dół.
Przeskakiwałem po trzy, cztery stopnie, cudem unikając wywrotki.
Dopadłem do drzwi frontowych. Chwyciłem się futryny, by nie upaść - w idealnym momencie, by zobaczyć jak się deportuje.
Poczułem się tak, jakby ktoś kopnął mnie w żołądek.
- Syriuszu?... - powiedział nieśmiało Regulus.
Zamrugałem, czując podejrzaną wilgoć oczu.
- Zabrał go... - wydusiłem łamiącym się głosem.
- Syriuszu... - powtórzył, podchodząc bliżej. Położył mi rękę na ramieniu.
Odtrąciłem ją, popychając go na ścianę. Odwróciłem się, rzucając pędem na górę, do pokoju. Zatrzasnąłem z hukiem drzwi, po raz nie wiem już, który.
- Hekate... - stęknąłem, doskakując do łóżka. Porwałem w objęcia tekturowe pudełko, wyciągając z niego pluszowego, szarego zajączka wielkości mniej więcej rocznego dziecka.
Przestało się dla mnie liczyć to, że jeszcze kilka minut temu uważałem to za beznadziejny pomysł.
Hekate mam odkąd tylko pamiętam. Towarzyszył mi przy każdej łzie, gdy uczyłem się rysować, czytać...
Zwinąłem się na łóżku, wtulając w niego twarz.
Zacząłem cicho płakać, nie mogąc tego powstrzymać. Z gardła wyrywały mi się szybkie, chrapliwe oddechy przerywane szlochem.
Olałem to, że ktoś wszedł, przynajmniej do momentu, w którym ten ktoś nie usiadł obok, kładąc mi dłoń na ramieniu.
Nabrałem powietrza.
- Zjeżdżaj - warknąłem.
Brak reakcji.
- Wyjeżdżaj stąd, chcę być sam! - ryknąłem, jak się okazało, na brata.
Westchnął tylko, wstając.
Posłał mi minę w stylu: "Dobrze. Jestem w pokoju obok... Pamiętaj.".
Tylko mnie to dobiło.
Co mi, cholera, po jego ludzkich odruchach, kiedy, do bladzi cholernej, mój własny ojciec zadał mi cios, którego bym się od niego nie spodziewał?! Czego bym nie robił...
Mocniej przygarnąłem do siebie Hekate.

Komentarze:


alamocitytrust
Czwartek, 29 Maja, 2014, 15:30

¤3¤ÎTC>á¤o¤aOŠIÓ¤.Yo¤??!?!
alamocitytrust http://alamocitytrust.com

 


michael kors outlets
Czwartek, 29 Maja, 2014, 15:35

and cleaning out unchanging <a href="http://www.george-hatzi.com/">michael kors outlet</a> basics that had been strung <a href="http://www.george-hatzi.com/">michael kors outlet</a> within Bottleneck, The break <a href="http://www.intercleanse.com/">michael kors online outlet</a> stranded various other climbers mentioned above <a href="http://www.george-hatzi.com/">michael kors outlet bags</a> the unsafe couloir, anywhere them to faced head on a bivouac a few point 27,200 feet <a href="http://www.intercleanse.com/">michael kors factory outlet</a> obtaining dog shelter, sleeping-bags, provisions, as well water.
michael kors outlets http://www.intercleanse.com/

 


www.transportpsu.com
Czwartek, 29 Maja, 2014, 15:39

ËÉUaÎݤ??U?Ó?yoI
www.transportpsu.com http://www.transportpsu.com

 


www.flylittleone.com
Czwartek, 29 Maja, 2014, 15:55

YcY×Ye115fOY>C`Yë SpeedUpTV
www.flylittleone.com http://www.flylittleone.com

 


Cheap Beats by dre
Czwartek, 29 Maja, 2014, 16:20

Really mother's time gift. Although, their bracelet got too prolonged at arrive, and it arrived after the vacation. The mother shown your she loved on bracelet, even though I have not really noticed her use it still. :-)
Cheap Beats by dre http://www.rblt.com/Beats-by-dre.aspx

 


Cartier bracelet
Czwartek, 29 Maja, 2014, 16:21

This is an great gifts concerning the loved ones. I'd strongly incourage individuals to purchase our that makes a very good present. Your transmitter can a great time work with obtaining that the items regarding occasion. I requested my personal material on a daily basis back and I reveived it really quick.
Cartier bracelet http://cartier.guidejewelry.us/

 


shaystation
Czwartek, 29 Maja, 2014, 16:39

¤?¤?!cYNYóYÄoA¤­¤E.?¤Î¤?¤á¤Ë¸?´ü¤â¤´ÓAOâ¤.¤?¤.¤??
shaystation http://www.shaystation.com

 


coach outlet canada
Czwartek, 29 Maja, 2014, 16:59

"I don't determine it's because insane since it looks from the outside," Bonino stated. "We're inside our Last year as being a business. As near since the clubs tend to be, I assume it's useful. But we're not much of a 100-year-old franchise that will hasn't ever attained program these people." louis vuitton taschen outlet
CARLOS HYDE <a href="http://oakley.whoneedsmusic.org" target="_blank">cheap oakley sunglasses</a>
"This prospective deal amongst The apple company and also Is better than may well encourage Apple's relocate to High-definition downloads available. If the package happens, it's pretty sure we are going to see a sea alternation in the industry as well as a depart from lossy packages. I only say it comes down to omfg moment.In . <a href="http://longchamp.tourneurbois.fr" target="_blank">longchamp soldes</a>
By ALICIA CHANGAP Technology Author louis vuitton outlet
It's certainly not correct, claimed Mister Claimed. They can be doing some fishing. You have issues with regulations plus they are legislation.
coach outlet canada http://coach.1milliongamerscore.com

 


ignoreinvestigate.com
Czwartek, 29 Maja, 2014, 17:13

?????????????????????
ignoreinvestigate.com http://ignoreinvestigate.com

 


virtxd@gmail.com
Czwartek, 29 Maja, 2014, 17:21

http://www.sahararetailworld.com/cel/513.html http://www.sahararetailworld.com/cel/513.html
genten ?? http://www.sahararetailworld.com/cel/909.html

 


Cheap Beats solo
Czwartek, 29 Maja, 2014, 18:02

Recieved this one item prior to the day provided in a very awesome gift box . All photo that's shown for the bracelet is actually exactly what you are going to recieve. This is most sensitive however any stunning piece concerning jewelry that will endure as iof all toggle clasp and is extremely sturdy so that the bracelet eill maybe not be removed.
Cheap Beats solo http://www.aipgnm.com/

 


fake oakleys
Czwartek, 29 Maja, 2014, 18:02

Coates, sin embarg , ymca tras 12 partidos disadvantage el Gatwick, se lesion gravemente dans agosto pasado b recientemente volvi some sort of las canchas prestado alabama uruguayo Nacional. cheap jordans
Darlene Stretch had been thrilled while using yr, showcased by simply dropping in time the woman's 100-yard backstroke. She received the wedding Thursday night, and also anchoring the actual 400-yard freestyle exchange workforce. <a href="http://danielecerioni.com/hogan.html" target="_blank">hogan outlet</a>
D. ROSS CAMERON cheap jordans
Patterson features captivated several giant submission centers during the past ten years; blended, these brand new businesses have formulated greater than Just one,000 careers to the region. hogan outlet
S01 ARRESTED VALENCIA, MARIO SEX=M AGE= 21 years of age <a href="http://www.jolipunk.fr/tn.html" target="_blank">tn requin pas cher</a>
Checking revolves in the metropolis will probably be caged to prevent unpleasant occurrences throughout the counting of ballots, for your Lok Sabha elections 2014, about Feb 5th. tn pas cher
without having print out delivery, .
fake oakleys http://www.jennrush.com/oakleys.html

 


Nike air max 1
Czwartek, 29 Maja, 2014, 18:28

Ideal mother's day gifts. Conversely, the particular bracelet took too prolonged at come, and it came after the vacation. Our mom conveyed that she liked some sort of bracelet, however We have never seen the lady put on they though. :-)
Nike air max 1 http://www.ordersoho.com/

 


replica louis vuitton
Czwartek, 29 Maja, 2014, 18:29

Trustor: CAMPOY, MIGUEL Some sort of CAMPOY, ROSEMARY NAVEUNXAY, JULIEANA  Taxes Plot of land Zero.: 140 32 30409. Named beneficiary:  House loan ELECTRONIC REGISTRATION  Methods Corporation Trustee Purchase Virtually no: AZ 18 614939 Boyfriend. Trustee: Excellent LOAN SVC. Routine No.  2014 1140280. <a href="http://toryburch.jennrush.com" target="_blank">cheap tory burch flats</a>
Gamecocks a pair of runners. Tanner <a href="http://jordan.madameex.com" target="_blank">cheap jordans</a>
Mardi gras: Disc-jockey Eli (Prime Forty, EDM) <a href="http://longchamp.tourneurbois.fr" target="_blank">longchamp pas cher</a>
_60 pct adopted Jibril on Tweets, even the highest. <a href="http://toryburch.jennrush.com" target="_blank">tory burch outlet</a>
"Going using period, you won't ever desire to go through it, nonetheless it really does cause you to be an amazing strong team. Every person speaks about precisely how close we have been as a party no skepticism it is a result of the tough times.Inch
replica louis vuitton http://louisvuitton.jennrush.com

 


michael kors outlet online
Czwartek, 29 Maja, 2014, 18:45

When working with some sort of gate presents itself stairway, analysts suggest shavers that are attached within, not necessarily pressure-mounted. <a href="http://jordan.madameex.com" target="_blank">cheap jordans for sale</a>
Just how do somebody that understand not, cause a real kid? longchamp pas cher
Make contact with Chris Fischetti from pfischetti@pe.web <a href="http://louisvuitton.jennrush.com" target="_blank">louis vuitton outlet online</a>
Do not let Him or her Go <a href="http://longchamp.tourneurbois.fr" target="_blank">longchamp soldes</a>
The sole experience on authorities statement could be the shuttle bus driver. tory burch outlet
Taylor proved helpful 6 innings, yielding 6 gets and 4 taking walks. Actually is well liked arranged out some. <a href="http://jordan.madameex.com" target="_blank">cheap jordans</a>
Christy Lea Vincent, 13, associated with Hill Property, was sentenced to three times in jail and ticketed $50 to fail to show up.
michael kors outlet online http://michaelkors.442ndrct.com

 


Cartier Love Ring
Czwartek, 29 Maja, 2014, 18:50

Ideal mother's time present. Though, the actual bracelet took too very long at arrive, therefore came following the vacation. My mother expressed you already know she loved on bracelet, though I have not really noticed this girl don information technology yet. :-)
Cartier Love Ring http://www.ventnorcity.org/recreation.asp

 


Hermes H Bracelet
Czwartek, 29 Maja, 2014, 18:51

Recieved it product prior to the day presented in a really awesome present container . All photo that is shown for bracelet was exactly what you will definitely recieve. It is really fine still any awesome part of precious jewelry which will past as iof some sort of toggle clasp and is quite sturdy so that the bracelet eill maybe not come off.
Hermes H Bracelet http://hermesbracelet.cnsoaring.com

 


cariter rings
Czwartek, 29 Maja, 2014, 18:56

Ideal mother's time gift. Though, all bracelet took too very long in order to come, and it appeared after the holiday. My personal mom conveyed your she loved that bracelet, however I have not spotted this girl use that but. :-)
cariter rings http://www.perfectcartierlove.com/

 


Cartier Love Bracelet Price
Czwartek, 29 Maja, 2014, 19:21

Ideal mother's time gift. Conversely, the actual bracelet took as well longer to arrive, therefore came following the getaway. My mom indicated which she loved the actual bracelet, even though I have not really seen this girl put on things yet. :-)
Cartier Love Bracelet Price http://www.travelagentacademy.com/LoveBracelet.asp

 


Cartier love bracelet replica
Czwartek, 29 Maja, 2014, 19:23

This is an great gift concerning the loved ones. I'd strongly incourage people to pick this one this will make a very good gifts. Your transmitter can a good day duty in acquiring that stuff regarding duration. I bought our things every day ago and I reveived it really accelerated.
Cartier love bracelet replica http://www.gillians.com/cartierreplica.asp

« 1 140 141 142 143 144 145 146 »

Twój komentarz:
Nick: E-mail lub strona www:  

| Script by Alex

 





  
Kolonie Harry Potter:
Kolonie Travelkids
  
Konkursy-archiwum

  

ŻONGLER
KSIĘGA HOGWARTU

Nasza strona JK Rowling
Nowości na stronie JKR!

Związek Krytyków ...!
Pamiętnik Miesiąca!
Konkurs ZKP

PAMIĘTNIKI : KANON


Albus Severus Potter
Nowa Księga Huncwotów
Lily i James Potter
Nowa Księga Huncwotów
Pamiętnik W. Kruma!
Pamiętnik R. Lupina!
Pamiętnik N. Tonks!
Elizabeth Rosemond

Pamiętnik Bellatrix Black
Pamiętnik Freda i Georga
Pamiętnik Hannah Abbott
Pamiętnik Harrego!
James Potter Junior!
Pamiętnik Lily Potter!
Pamiętnik Voldemorta
Pamiętnik Malfoy'a!
Lucius Malfoy
Pamiętnik Luny!
Pamiętnik Padmy Patil
Pamiętnik Petunii Ewans!
Pamiętnik Hagrida!
Pamiętnik Romildy Vane
Syriusz Black'a!
Pamiętnik Toma Riddle'a
Pamiętnik Lavender

PAMIĘTNIKI : FIKCJA

Aurora Silverstone
Mary Ann Lupin!
Elizabeth Lastrange
Nowa Julia Darkness!

Joanne Carter (Black)
Pamiętnik Laury Diggory
Pamiętnik Marty Pears
Madeleine Halliwell
Roxanne Weasley
Pamiętnik Wiktorii Fynn
Pamiętnik Dorcas Burska
Natasha Potter
Pamiętnik Jasminy!

INKUBATOR
Alicja Spinnet!
Pamiętnik J. Pottera
Cedrik Diggory
Pamiętnik Sarah Potter
Valerie & Charlotte
Pamiętnik Leiry Sanford
Neville Longbottom
Pamiętnik Fleur
Pamiętnik Cho
Pamiętnik Rona!

Pamiętniki do przejęcia

Pamiętniki archiwalne

  

CIEKAWE DZIAŁY
(Niektóre do przejęcia!)
>>Księgi Magii<<
Bestiarium HP!
Biografie HP!
Madame Malkin
W.E.S.Z.
Wmigurok
OPCM
Artykuły o HP
Chatka Hagrida!
Plotki z kuchni Hogwartu
Lekcje transmutacji
Lekcje: eliksiry
Kącik Cedrica
Nasze Gadżety
Poznaj sw�j HOROSKOP!
Zakon Feniksa


  
Co sądzisz o o zakończeniu sagi?
Rewelacyjne, jestem zachwycony/a!
Dobre, ale bez zachwytu
Średnie, mogłoby być lepsze
Kiepskie, bez wyrazu
Beznadziejne- nie dało się czytać!
  

 
© General Informatics - Wszystkie prawa zastrzeżone
linki