Startuj z namiNapisz do nasDodaj do ulubionych
   
 

"Pamiętnik Wiktorii Fynn"
Pamiętnikiem opiekuje się Alarice

  Część 16
Dodała Wiktoria Poniedziałek, 11 Maja, 2009, 21:40

- Wiki? – Jego głos zabrzmiał nienaturalnie głośno w pustym o tej porze Holu Głównym. – Co ty robisz?
- Jesteś drugą osobą, która mnie o to spytała w ciągu godziny. – Dziewczyna odwróciła się i uśmiechnęła z przymusem. – Czy ja naprawdę wyglądam aż tak dziwnie?
Draco uśmiechnął się kpiąco. Stanął tuż przed nią i spojrzał w dół. Była przy nim taka… Mała. Wyciągnął dłoń i z tym samym, ironicznym grymasem na twarzy przesunął nią delikatnie po policzku ciemnowłosej. Fynn przymknęła oczy.
- Spójrz na mnie – szepnął, nie przerywając pieszczoty. Ciemnowłosa posłusznie uchyliła powieki, wpatrując się niepokojąco błyszczącymi, ogromnymi, niebieskimi źrenicami w stalowoszare tęczówki Ślizgona. – Kim jesteś? Dlaczego uciekasz? Kto kazał ci tu przyjechać?
Wiktoria pokręciła głową nerwowo. Oblizała wargi, nie wiedząc co powiedzieć.
- Nie pytaj… - wymamrotała w końcu, opierając czoło o tors Malfoya. – Nie mogę teraz powiedzieć ci prawdy, ale nie chcę też cię okłamywać. Po prostu nie pytaj. Obiecuję, że kiedyś ci to wytłumaczę.
- Nie zostawiaj mnie!- głos blondyna przeszedł teraz w płaczliwą prośbę. – Przecież wiesz co muszę zrobić, nie zostawiaj mnie z tym!
- Ja…
- Proszę! – w akcie desperacji objął dziewczynę w pasie i przytulił ją do siebie na tyle mocno, aby nie mogła się uwolnić, a jednocześnie na tyle delikatnie, aby nie sprawić jej bólu.
- Dasz sobie radę…
Ślizgon tulił do siebie ciemnowłosą, przyciskając usta do jej włosów. Czuł delikatny, słodki zapach.
- No, no… - rozległ się rozwścieczony głos dobiegający od strony schodów. – Kogo my tu mamy? Fynn i Malfoy?
Draco odwrócił się z nieprzeniknionym wyrazem twarzy, zastawiając sobą Wiktorię, która uśmiechnęła się mimowolnie.
Czyżby czuł się samcem odpowiedzialnym za samicę?
- Czego chcesz, Potter?
Obydwaj trzymali przed sobą różdżki i wpatrywali się w siebie z nienawiścią. Wiktoria wyszła zza blondyna i powolnym krokiem dotarła do miejsca dokładnie w połowie drogi między nimi.
- Cześć, Harry – uśmiechnęła się figlarnie. Po niedawnym smutku nie było ani śladu, to była ta sama Wiki, co kiedyś. Malfoy patrzył na nią w niemym zdumieniu, pozwalając sobie na chwilę nieuwagi.
- Czego chcesz? Co, Voldemort cię przysłał, żebyś kontrolowała wszystko od wewnątrz? – głos Gryfona przesycony był jadem i złością. – Tylko wiesz, jesteś na to zbyt słaba i zbyt głupia. Dumbledore przewyższa cię inteligencją, doświadczeniem, umiejętnościami… Wszystkim! Jesteś tylko marną służką zła…
- Och, Harry, po co te nerwy? – spytała niefrasobliwym tonem, jakby rozmawiali właśnie o pogodzie. – Masz w ogóle jakieś dowody, żeby sądzić, że Czarny Pan mnie tu przysłał?
- Choćby to, że nazywasz go Czarnym Panem, nie Sam-Wiesz-Kim! – warknął, nadal trzymając różdżkę w mocno zaciśniętej dłoni.
- „Strach przed imieniem wzmaga strach przed samą rzeczą”. Czyż nie tak uczył cię dyrektor? – śnieżnobiałe ząbki Fynn ukazały się w przyjaznym uśmiechu.
- Więc czemu jest dla ciebie Czarnym Panem, nie Lordem Voldemortem? – syknął Harry, mrużąc oczy.
- Bo tak na niego mówią śmierciożercy, czyż nie? – ciemnowłosa wykonała obrót dookoła własnej osi. Przypominała teraz leśnego, niefrasobliwego elfa.
Potter zacisnął zęby, wpatrując się ze wściekłością w dziewczynę. Nie pojmował, jak ona może się tak zachowywać.

[ 12710 komentarze ]


 
Część 15
Dodała Wiktoria Niedziela, 01 Marca, 2009, 14:02

To wszystko jest nie tak. Nie tak, jak miało być. Miała wrócić do domu, do Błyskotki, po wszystkim…
Szła ciemnymi korytarzami, a jej kroki głucho odbijały się do kamiennej posadzki. Kufer zostawiła u Zgredka w kuchni, a teraz zmierzała powoli w tylko sobie znanym kierunku i celu. Z każdą chwilą jej kroki stawały się coraz mniejsze, powłóczyste, jakby chciała odwlec od siebie moment spotkania z tym, co nieuchronne. Jakby chciała uciec przed przeznaczeniem.
- Wiktoria? – za jej plecami rozległ się cichy, złowrogi głos. – Co ty tutaj robisz?
- Kaczki karmię – burknęła, nawet się nie odwracając. – Nie widać?
Snape wyprzedził ją i zagrodził drogę. Ciemnowłosa zatrzymała się i cofnęła z jawnym obrzydzeniem na twarzy.
- Czego chcesz? – syknęła, mrużąc oczy.
- Porozmawiać – odparł ugodowo czarodziej, dotykając delikatnie ramienia Fynn.
- Zostaw! – warknęła, obejmując się ramionami w obronnym geście. Oczy zalśniły jej niebezpiecznie. – To wszystko twoja wina. To ty wpadłeś na ten kretyński pomysł!
Nie zaszczycając go spojrzeniem, wyminęła Snape’a i niemalże pobiegła.
- Dobrze wiesz, że to nieprawda! – wrzasnął za nią czarnowłosy, zaciskając pięści z wściekłości. – Po prostu nie możesz przyjąć do wiadomości, że ty też byłaś tylko częścią planu, a nie żywą osobą, jak ja czy Draco!
- Kłamiesz! – głos Wiktorii zabrzmiał jak trzaśnięcie bicza. Odwróciła się w stronę czarodzieja, wbijając sobie paznokcie w skórę. Emanował z niej niepokojący rodzaj spokoju. Taki, który jest tylko pozorny, powierzchowny, podczas gdy w środku wszystko aż wrze. – Kłamiesz. To nie ja tu gram na dwa fronty, jak ty. Skąd właściwie mamy wiedzieć, któremu z nich dwóch jesteś naprawdę lojalny? Czarnemu Panu czy Dumbledore’owi? A może… Może jesteś wierny tylko sobie?
Snape otworzył i zamknął usta, patrząc z niepokojem na dziewczynę. Przecież wiedział, czego uczyła się od najmłodszych lat. Gdyby tylko chciała, mogłaby tu go po prostu zabić bez mrugnięcia okiem. Potem mogłaby skończyć z Dumbledorem w jego imieniu i spokojnie poczekać gdzieś na szczęśliwe rozwiązanie sytuacji i na moment, w którym znów wkroczy do akcji.
- Dobrze wiesz, że tego nie zrobię – wymamrotała spokojnie, patrząc mu przeraźliwie niebieskimi tęczówkami w jego czarne źrenice. Jakby chciała prześwietlić go na wylot… Zaklął w duchu. No tak, nie pilnował się dostatecznie i zdołała się wedrzeć do jego umysłu.
Zapadła między nimi cisza. Snape bardzo chciał przerwać to spojrzenie, ale nie śmiał odwrócić głowy.
- Idź już – rzuciła rozkazująco Wiki, kurczowo zaciskając usta. – Idź i zostaw mnie samą, żałosny tchórzu.
Severus bez słowa obrócił się na pięcie i odszedł bezszelestnie, tylko poły jego szaty unosiły się, jakby był gigantycznym nietoperzem.
Dziewczyna długo patrzyła za nim. Gdyby nie to, że po raz pierwszy w życiu chciała być potrzebna, w życiu nie dałaby się w to gówno wpakować. Kocha go za to, jaki był wobec niej. I nienawidzi za to, co zamierza zrobić…
~*~
Draco leżał z rękami pod głową, wpatrując się tępo w sufit. Gdzieś po lewo, w innym dormitorium, banda dzieciaków śmiała się wesoło. Pewnie grali w Eksplodującego Durnia…
Słyszał chrapanie Goyle’a stłumione przez poduszkę. Słyszał to wszystko i nie słyszał jednocześnie. Nie rozumiał samego siebie, nie rozumiał tego co czuje, nie rozumiał jej, nie rozumiał czemu go zostawiła… Nie rozumiał zupełnie nic!
Oparł się na łokciach i odgarnął dłonią niesforne blond pasmo, które opadło mu na oko. Co się właściwie dzieje?
Nie ogarniam tego.
- Cholerna, popieprzona wariatka! – mruknął do siebie, powrotem opadając na poduszki.
Nagle zerwał się na równe nogi, jakby powziął jakąś decyzję. Naciągnął na stopy skarpetki i założył buty. Naciągnął szatę bezpośrednio na bokserki, nie bawiąc się w zakładanie spodni czy koszuli. Wypadł z dormitorium i trzasnął drzwiami, kompletnie nie przejmując się faktem, że obudził pewnie połowę Slytherinu.
Wbiegł do korytarza obok i nacisnął klamkę drzwi z napisem „6 rok”. Wszedł do środka.
- Lumos – szepnął, przechodząc koło łóżek.
Dziewczyny, oślepione nagłą jasnością mruczały coś niezrozumiale, niezadowolone z tej sytuacji.
- Co ty tu robisz? – spytała Pansy, natychmiast wstając i podchodząc do niego.
Krótka koszulka ledwie zakrywała pupę, a piersi wręcz wylewały się z koszulki, ale Draco nawet tego nie zauważył. Dziewczyna złapała jego ramię i przytuliła się do niego.
- Coś się stało? – otwarte szeroko oczy wpatrywały się z przestrachem w Ślizgona. – Czemu tu jesteś? Ktoś napadł na Hogwart?
Malfoy nie odpowiedział. Podszedł do ostatniego łóżka i spojrzał bezradnie na zasłaną pościel.
- Gdzie Wiktoria? – spytał pustym głosem. Tak naprawdę znał odpowiedź. Ten pocałunek, to wszystko w łazience Jęczącej Marty… To było pożegnanie.
- Nie wiem – wzruszyła ramionami Parkinson, nie odstępując blondyna nawet na krok. – Nie wróciła na noc. Pewnie śpi z Potterkiem – dorzuciła z mściwą satysfakcją.
Draco obrócił się w jej stronę jak rażony piorunem. Chwycił ją mocno za nadgarstki, wpatrując się wprost w ciemne oczy Pansy.
- Nigdy. Więcej. Nie. Waż. Się. Powiedzieć. Złego. Słowa. O. Wiktorii! – wysyczał, akcentując każde słowo. Kiedy skończył mówić, odepchnął od siebie Ślizgonkę tak, że upadła na pupę, a koszulka podwinęła się na brzuch, odsłaniając skąpą bieliznę.
Nie zaszczycając jej nawet jednym spojrzeniem, wyszedł z pokoju, zaciskając palce prawej dłoni na różdżce.
~*~
Zazdrosna kretynka.
Malfoy szedł opustoszałymi lochami, ignorując chłód, ogarniający go ze wszystkich stron.
Próbowała oczernić Wiktorię… Co ona o niej wie?!
A ty? Co ty wiesz?
Na pewno więcej niż ta głupia suka Parkinson!
Wbiegł po schodach do Głównego Holu.
Jesteś pewien?
Tak, tak, tak!
- Wiktoria! – krzyknął, zatrzymując się i patrząc na drobną postać, zmierzającą do wyjścia ze szkoły.
Ciemnowłosa zesztywniała i jakby zapadła w sobie, ale nie odwróciła. Stała w miejscu, nie wykonując najmniejszego nawet ruchu mającego na celu ucieczkę czy też przepędzenie go. Po prostu biernie czekała, aż do niej podejdzie.

[ 549 komentarze ]


 
...
Dodała Wiktoria Piątek, 27 Lutego, 2009, 16:06

Gorgie - to ja jestem autorką opowiadania, a tamten blog również należy do mnie. Jeśli mi nie wierzysz, mogę napisać notkę także na tamtym blogu. I wybacz, ale nie życzę sobie komentarzy z tym adresem, bo zwyczajnie chcę, żeby czytali tam, a nie dowiedzieli się wszystkiego tu. Rozumiem, że chciałaś dobrze i nie mam Ci tego za złe, aczkolwiek mogłaś mnie zjechać za to, że rzekomo ukradłam własną historię, a nie podawać od razu adres. No dobra, nevermind. W każdym razie dzięki za interwencję, niepotrzebną, ale dzięki ;D

Nowa notka w niedzielę. W każdym razie taką mam nadzieję xD

[ 582 komentarze ]


 

Fatal error: Allowed memory size of 134217728 bytes exhausted (tried to allocate 30748208 bytes) in /public_html/wiktoria.php on line 718