Startuj z namiNapisz do nasDodaj do ulubionych
   
 

"Pamiętnik Leira Sanford"
Pamiętnikiem opiekuje się Mayumi

[ Powr�t ]

Sobota, 28 Lutego, 2009, 18:53

Rozdzia� 1

14 maja 1998

- Leira, skup si�. Przecie� to proste. Zobacz, je�eli za�o�ymy, �e...
M�j kochany braciszek w swoim �ywiole. Je�li kiedy� s�dzi�am, �e Lucas jest normalny, to nawet nie wiedzia�am, jak bardzo si� myli�am. Ju� samo w sobie dziwne jest to, �e uwielbia algebr� i fizyk� eksperymentaln� (czy to nie dziwne, godzinami gada� o prawach fizyki, kiedy ca�y czas si� je �amie?), ale ju� to, �e podj�� si� zadania wyja�nienia mi czegokolwiek dotycz�cego nauk �cis�ych wykracza poza moje mo�liwo�ci zrozumienia. Ka�dy, kto chocia� troch� mnie zna wie, �e pr�dzej zjad�abym kilka z�bk�w czosnku, ni� dobrowolnie po�wi�ca�a sw�j wolny czas na matematyk�. A w�a�nie dzisiaj Lukas postanowi� wypr�bowa� na niczego nie spodziewajacej si� m�odszej siostrze swoje metody pedagogiczne. Wspomnia�am ju�, �e Lukas chce zosta� wyk�adowc�? To b�dzie jeden z najgorszych dni dla Akademii. No dobra, nie t�umaczy �le. Umie dobrze wszystko wyja�ni�. Ale tym swoim optymizmem po�o�y wszystkich. Biedni, niczego nie spodziewaj�cy si� uczniowie zostan� powaleni tak� dawk� optymizmu, �e chyba padn� na miejscu (Ha, mam kolejny przyk�ad zabijania dla Marlona). I nigdy, przenigdy, nie zwr�c� si� do niego „mistrzu”. Przecie� to �mieszne, m�wi� tak do w�asnego brata. Mam nadziej�, �e uko�cz� Akademi�, zanim on zostanie tutaj profesorem, albo �e chocia� nie trafi� do jego grupy. Znaj�c moje szcz�cie i umiej�tno�ci dyplomatyczne mojego „kochanego” braciszka je�li chodzi o nak�anianie innych, by robili to, co on chce, na pewno trafi�. A on ju� si� na to cieszy. „B�d� ci� mia� na oku i zobacz�, jakie robisz post�py w nauce” – ha, niedoczekanie. Nie b�d� si� przed nim b�a�ni�a nieznajomo�ci� podstawowych wzor�w i teorii. Stop, w�a�nie to zrobi�am. Koniec ze mn�. A Chloe ca�y czas mi m�wi, jakie to b�d� mia�a szcz�cie. Ja tam doskonale wiem, o co jej tak naprawd� chodzi. Ona uwa�a mojego brata za przystojnego. Te� co�...
Jutro rodzice wyje�d�aj� w jaki� „wa�nych i nie cierpi�cych zw�oki” sprawach i b�d� musia�a znowu przeprowadzi� si� do pokoj�w mieszkalnych w Akademii. Przecie� t�umaczy�am im, �e nic mi si� nie stanie, jak ten miesi�c zostan� sama w domu. Ale oczywi�cie nie. Nie �ebym mia�a co� przeciwko wprowadzeniu si� do Akademii, zawsze to bli�ej do sal lekcyjnych, no i b�d� mog�a sp�dza� wi�cej czasu z Chloe i innymi dziewczynami. Minusem jest ci�g�a kontrola Mistrz�w. Wi�kszo�� z nich jest strasznie dr�twych z tymi swoimi zasadami. Wyj�tkiem jest Mistrzyni Vernea, u kt�rej mam zaj�cia z gry na fortepianie. Tak, kiedy� mnie to poci�ga�o. A zreszt�, do wyboru mia�am tylko to, skrzypce lub �piew, a nie u�miecha�o mi si� robi� z siebie b�azna na oczach wszystkich wyj�c jakie� arie, wi�c wybra�am fortepian. Gdyby nie by�o obowi�zku chodzenia na zaj�cia z przynajmniej trzech przedmiot�w zwi�zanych z muzyk�, nie chodzi�abym. Na teori� i histori� muzyki chodzi ka�dy, trzeci przedmiot z tego zakresu pozwolili nam �askawie wybra�. Chloe uczy si� gra� na skrzypcach. Trafi� jej si� Mistrz Ronart, strasznie wymagaj�cy. A m�wi�am jej, �eby posz�a ze mn� na fortepian. Ale nie, oczywi�cie mnie nie pos�ucha�a. Teraz kilka godzin dziennie gra na tych swoich skrzypcach. Z jednej strony chcia�abym umie� gra� tak, jak ona, ale z drugiej strony nigdy nie po�wieci�abym na to tyle czasu. I tak do��, �e pcha�am si� na zaawansowan� literatur� i j�zyki wymar�e, a do kaligrafii zmusili mnie rodzice twierdz�c, �e powinnam pisa� jak na cz�onka ich rodziny przysta�o.
Ojciec jest dyplomat�. Chodzi na te swoje zebrania, omawia jakie� wa�ne sprawy. Nie powiem, jest przydatny, kiedy trzeba napisa� jakie� strasznie nudne wypracowanie na histori�. Informacjami sypie jak z r�kawa. Ale je�li ju� chcesz si� dowiedzie� o czym� naprawd� istotnym, o najnowszych doniesieniach na temat dzia�a� Voldemorta na przyk�ad, to nie, sprawa tajna. Od matki te� niczego si� nie dowiem, chocia� jest jedn� z najlepiej poinformowanych os�b na terenie ca�ej Akademii.
W sumie tereny Akademii to nie tylko budynki uniwersyteckie, mieszkania student�w i profesor�w, ale ca�a wioska, gdzie mieszkaj� wszystkie rodziny naszej rasy z teren�w Wielkiej Brytanii. No dobra, nie wszystkie. Jest wiele rodzin, kt�re mieszkaj� w�r�d czarodziej�w, albo nawet mugoli, ale i tak cz�sto pojawiaj� si� w Akademii. Nie wiem, co ich tu ci�gnie. Ja ch�tnie wyjecha�abym sobie st�d na kilka lat, �eby zrobi� sobie przerw�, tak jak Jessica.
Nie zna�am jej za dobrze, chodzi�y�my przez kilka lat razem na magi� defensywn� i ofensywn�. Nie by�a jakim� or�em, ale radzi�a sobie nie�le. Par� lat temu jej ojciec musia� przenie�� si� do W�och, bo wybuch�y tam jakie� zamieszki, a on, jako przedstawiciel Brytyjskiej Akademii, mia� obowi�zek wszystko wyja�ni�. Mieli wr�ci� po paru miesi�cach, ale tak im si� tam spodoba�o, �e zostali. Jessica pisa�a mi o tamtejszej Akademii (W Europie znajduj� si� tylko cztery: w Wielkiej Brytanii, we W�oszech, w Rosji i na p�nocy Norwegii, w tym ta w Wielkiej Brytanii jest najstarsza i najwa�niejsza ze wszystkich). Podobno maj� tam zupe�nie inny stosunek do zaj��. Ech, zazdroszcz� jej. �adko zdarza si�, �eby do Akademii szed� kto� spoza rejonu, cho�, oczywi�cie, nie jest to niemo�liwe. Do rejonu naszej Akademii nale�� np. Niemcy, ale ojciec m�wi� mi, �e ich mieszka�cy cz�sto wol� i�� do Rosyjskiej Akademii wymawiaj�c si� wsp�ln� kultur� i korzeniami.
Lucas ca�y czas mnie rozprasza. Nie, nie mo�e da� mi spokoju. Chyba do�� wyra�nie da�am mu do zrozumienia, �e mam do�� algebry na dzi�, kiedy demonstracyjnie trzasn�am drzwiami od mojego pokoju w rodzinnej rezydencji? Mo�e gdybym rzuci�a na niego urok wreszcie co� by do niego dotar�o. To nie tak, �e go nie lubi�. Jest kochanym starszym bratem i nie zamieni�abym go na nikogo innego, ale potrafi dzia�a� na nerwy. Teraz na przyk�ad obiecuje, �e je�eli b�d� uczy�a si� z nim codziennie algebry i nadrobi� wszystkie zaleg�o�ci, to kiedy wr�ci z Satu Mare za�atwi mi sk�� zbi�r oryginalnych dzie� Waltera Mooersa. I kto opar� by si� takiej obietnicy? Ech..., no dobra, ju� schodz�, ale robi� to tylko dla ksi��ek!

20 maja 1998

Ta przeprowadzka do Akademii nie by�a taka z�a. W domu student�w dziel� pok�j z Mariam, kt�ra pochodzi z Armienii (naturalnie powinna chodzi� do Rosyjskiej Akademii, ale z powod�w politycznych jest u nas), Annik� z Wysp Owczych i Chloe. One mieszkaj� tutaj na sta�e, Mariam i Annika naturalnie dlatego, �e pochodz� z innych kraj�w i ich rodziny nie przenios�y si� tu razem z nimi, a Chloe po prostu wola�a si� przenie�� tutaj na sta�e, ni� wprowadza� i wyprowadza� si� za ka�dym razem, gdy jej rodzice wyje�d�ali (a wyje�d�ali do�� cz�sto). W Akademii mieszka zreszt� oko�o 75 procent student�w, nawet tych, kt�rych rodziny przebywaj� na terenach Akademii na sta�e. Nie stwarza to jaki� strasznych problem�w. Trzeba tylko podpisywa� si� na karcie za ka�dym razem, gdy opuszcza si� na d�u�ej akademik i wraca� przed dwudziest� trzeci�. Specjalne pozwolenie trzeba mie� tylko wtedy, gdy zamierza si� sp�dzi� poza akademikiem co najmniej kilka dni. Lubi� nas pilnowa�, nie ma co. Bo czego si� oni spodziewaj�? �aden mugol si� tu nigdy nie zapuszcza (kiedy� nawet jeden z mistrz�w wyk�ada� nam, �e to przez specjalne zakl�cia rzucone na ca�y wielki obszar, gdzie znajduj� si� nale��ce do nas budynki, ale szczerze m�wi�c, zbytnio wtedy nie uwa�a�am). No ale co ja si� b�d� spiera�...
Lucas dzisiaj rano teleportowa� si� do Warny, �eby zakwaterowa� Leah (nasz� najm�odsz� siostr�) u babci i dziadka ze strony ojca. Biedni, nie wiedz�, co ich czeka...P�niej Lucas od razu wsiada do samolotu i leci do Satu Mare (na terenie Rumunii obowi�zuje zakaz teleportacji, wi�c b�dzie si� musia� troch� pom�czy�, biedaczek). Ani on, ani rodzice jeszcze si� do mnie nie odezwali, co mnie, szczerze m�wi�c, bardzo dziwi. Matka zawsze si� strasznie o mnie martwi. Nie mo�e zrozumie�, �e potrafi� sobie sama poradzi�. Mo�e i jestem beznadziejna z nauk �cis�ych i kilku innych przedmiot�w, i nigdy nie mia�am tak dobrych wynik�w w nauce, jak Miriam, ale w magii ofensywnej i defensywnej jestem naprawd� dobra. Umiem porusza� si� bardzo cicho i mam, nawet jak na nas, mocno wyczulony w�ch, s�uch i wzrok. Oczywi�cie nie musz� wspomina� po kim. Ale Irene, moja matka, ca�y czas s�dzi, �e jestem ma�� dziewczynk�, kt�ra z niczym sobie nie poradzi. Na Merlina, przecie� ja mam sto sze��dziesi�t pi�� lat! Lucas m�wi� mi, �e w tym wieku by� ju� w kilku pa�stwach Europy i prawie co noc wymyka� si� z teren�w Akademii (Oczywi�cie dopuszczam mo�liwo��, �e k�ama�). A ja najdalej by�am kilka lat temu u dziadk�w w Mo�dawii. Joseph, m�j ojciec, ma do mnie troch� wi�ksze zaufanie, ale je�li musz� przekona� do czego� matk�, to nie mam co na niego liczy�. Nied�ugo ko�czy 375 lat, a daje sob� rz�dzi�, jakby by� jakim� ma�olatem. W sumie to nie moja sprawa, ale m�g�by by� troch� bardziej stanowczy.
Dzisiaj pierwsz� lekcj� by�a teoria magii. Mo�e i jest to ciekawe, ale je�eli sp�dzi�o si� kilkana�cie poprzednich lekcji siedz�c i bezmy�lnie wgapiaj�c si� w sufit jak ja, to dziwny ci�g liter, cyfr, znaczk�w i obrazk�w przestaje uk�ada� si� w sensowne twierdzenia. Na teorii magii siedz� w przedostatniej �awce z Annik�. Przynajmniej si� nie nudz�, bo zawsze ma jakie� ciekawe pomys�y na sp�dzenie nudnych lekcji, ale trzeba bardzo uwa�a�, �eby profesor nic nie zauwa�y�, bo w�tpi�, by spojrza� przychylnie na to, co robimy. Zajrza�am jej przez rami�, �eby zobaczy�, co tak zawzi�cie pisze (by�am pewna, �e na pewno nie notatki z lekcji). Kartk� przed sob� mia�a podzielon� na dwie cz�ci. Po jednej stronie pisa�o „zalety”, a po drugiej „wady”.
- Co ty, na Dracul�, robisz? – zapyta�am j�.
- Robi� list� swoich wad i zalet – odpar�a z u�miechem (Jej ci�g�a rado�� potrafi dzia�a� na nerwy, naprawd�. Czasem mam wra�enie, ze to ona jest siostr� Lucasa, a nie ja. Ten ich optymizm, blee.) – Spr�buj, to naprawd� fajne.
Spojrza�am na ni� z pow�tpiewaniem. Nie mia�am szansy zaprotestowa�, bo Annika ju� poda�a mi kartk�. My�l�c, �e w sumie nie mam nic do stracenia (to zawsze jaka� alternatywa, no nie?), zacz�am pisa�. W�a�nie zastanawia�am si�, czy punkt „jestem wampirem” wpisa� do wad, czy do zalet, kiedy przed nasz� �awk� niespodziewanie wyr�s� Mistrz Jordan.
- Annika, o czym przed chwil� m�wi�em, h�? – zapyta� gro�nym tonem.
- M�wi� Mistrz o �mierci przez wybuch magii. Im wampir staje si� starszy, tym bardziej jego magia ro�nie. Kiedy wampir nie jest ju� w stanie utrzyma� magii w sobie, magia opanowuje jego cia�o przenikaj�c do ka�dej kom�rki i w rezultacie powoduje �mier�. Dotyczy to oczywi�cie tylko wampir�w obdarzonych moc� magiczn�, dlatego wampiry jej pozbawione �yj� statystycznie d�u�ej, chocia� �atwiej ulegaj� r�nym chorobom, bo nie broni ich magia – odpowiedzia�a m�wi�c z szacunkiem.
By�am w szoku, m�wi�a tak p�ynnie, jakby czyta�a to wszystko z ksi�gi, ale Mistrz Jordan tylko powiedzia�:
- No, tym razem ci si� uda�o, ale oczekuj�, �e b�dziesz bardziej uwa�a�a na moich lekcjach.
- Tak, Mistrzu – Annika sk�oni�a g�ow�.
- A ty, Leira, podaj trzy sposoby na zbadanie mocy magicznej i jej tendencji wzrostowej.
Ups... Jedyne co na ten temat wiedzia�am to to, �e profesor na poprzedniej lekcji rozwodzi� si� na ten temat przez ca�a godzin�, ale by�am zbyt zaj�ta kontemplowaniem p�kni�� na suficie, by cokolwiek z tego zrozumie�.
- Wi�c rozumiem, �e nie uwa�a�a� na poprzedniej lekcji? – powiedzia� zjadliwy tonem. – No c�, s�dz�, �e Mistrz Lachlan ca�y czas poszukuje kogo�, kto pom�g�by mu przy testowaniu nowych zakl��. W sobot� o osiemnastej.
Ja to mam szcz�cie. Testowanie zakl��, po prostu �wietnie. B�d� zadowolona, je�li po tym wr�c� �ywa.
Spojrza�am na swoj� kartk� z wadami i zaletami i z westchnieniem wykre�li�am „obowi�zkowo��” z zalet. Teraz lista przedstawia�a si�: zalety – 4, wady – 12. Zgniot�am kartk� i wrzuci�am do torby. Bo po co si� jeszcze bardziej do�owa�?
Nigdy przecie� si� �le nie uczy�am. Kiedy� by�am nawet na li�cie najlepszych uczni�w. Pami�tam, �e zawsze by�am strasznie ambitna. Jak sobie co� postanowi�am, to koniec. Jako� kilka lat temu dosz�am do takiego etapu w swoim �yciu, �e po prostu nie da�am rady. Od wampir�w zawsze wymaga si� wi�cej, ni� od normalnych ludzi. Mamy o wiele wi�cej zaj�� i z ka�dej z dziedzin musimy mie� bardzo dobre wykszta�cenie. Oczekuj� te� od nas wi�kszej dyscypliny, samokontroli, obowi�zkowo�ci i pracowito�ci. Wydaje si�, �e skoro �yjemy tyle lat, to mamy du�o czasu na podr�e i zabawy. W praktyce to wszystko wygl�da inaczej. Ale co ja si� b�d� na ten temat rozwodzi�. Wa�ne, �e w ko�cu by�am ju� taka zm�czona, �e po prostu nie da�am rady. Musia�am zrezygnowa� z kilku dodatkowych zaj��, z niekt�rych si� opu�ci�am. Teraz ju� mi to za�amanie min�o i chocia� nie osi�gam ju� takich wysokich wynik�w jak kiedy�, to nie mam wi�kszych problem�w z zaliczeniem wszystkich przedmiot�w, a i nauczyciele za bardzo si� mnie nie czepiaj� (co nie znaczy, �e mniej ode mnie wymagaj�, ha, niekt�rzy ca�y czas wymagaj� wi�cej, ni� od reszty grupy).
Po pi�tej lekcji og�oszono, �e dzisiaj zaj�cia zostaj� odwo�ane. Odetchn�am z ulg�, bo dzisiaj mia�am mie� dziewi�� lekcji, a jako ostatni� walki wr�cz (ca�y czas zastanawiam si� po co mi to, skoro umiem dobrze obroni� si� magi�), wi�c do akademika wr�ci�abym ca�a spocona i obla�a. Kiedy to og�oszono sta�am w�a�nie obok Chloe na dziedzi�cu. Rzuca�a mi jakie� znacz�ce spojrzenia, ale nie wiedzia�am, o co jej chodzi. Dopiero po chwili do mnie dotar�o. Skoro odwo�ywali lekcje, i to dla ca�ej szko�y, to najprawdopodobniej w tym czasie ma si� odby� jakie� bardzo wa�ne zebranie, a tego nie mog�y�my odpu�ci�. Skoro nie chc� nam nic powiedzie�, to same si� dowiemy, �aski bez.
- O szesnastej, tam gdzie zawsze – szepn�a mi Chloe. Nawet nie zauwa�y�am kiedy znik�a i pojawi�a si� z powrotem. – Mogliby by� bardziej dyskretni. Zobaczysz, wszystko p�jdzie g�adko.
- Mam nadziej� – mrukn�am.
Z jednej strony nie chcia�am podpa��, a by�am pewna, �e je�li nas z�api�, to b�dziemy mia�y bardzo du�e k�opoty, ale z drugiej strony tak bardzo mnie ciekawi�o o czym b�d� dyskutowa�, �e nie potrafi�am spojrze� na spraw� rozs�dnie. Ju� wcze�niej obmy�la�y�my z Chloe, w jaki spos�b pods�ucha� ich narad�, a teraz by� idealny moment, �eby spr�bowa�. Nigdy nie by�am typem ryzykanta, ale mo�e wreszcie czas, �eby si� odwa�y�. Zreszt�, nie potrafi�abym si� ju� teraz wycofa�. Nie, wiedz�c, jak bardzo zawiod� Chloe.
Gdy tylko dziedziniec opustosza� szybko pobieg�y�my do mojej rodzinnej rezydencji, kt�ra na szcz�cie mie�ci�a si� blisko budynk�w uniwersyteckich. Odetchn�am z ulg�, bo z przyzwyczajenia klucz do mieszkania zawsze nosi�am przy sobie i nie musia�y�my si� wraca� po niego do akademika. Wbieg�am po schodach na g�r� i z du�ej szafy stoj�cej w jednym z pokoi wyj�am cztery fiolki eliksir�w.
- Jeste� pewna? – zapyta�am si� Chloe.
- Tak, stuprocentowo. Ale b�dzie jazda – u�miechn�a si�.
Nie podziela�am jej entuzjazmu, ale trudno, s�owo si� rzek�o. Poda�am jej dwie fiolki, a pozosta�e dwie wzi�am dla siebie. Najpierw wypi�am eliksir o barwie rubinu – eliksir niewidzialno�ci, a potem jasnoniebieski, kt�ry t�umi� zapach (wampiry maj� bardzo dobry w�ch, wi�c bardzo prawdopodobne by�o, �e nawet gdyby nikt nas nie zobaczy�, to m�g�by nas wyczu�). By�y bardzo przydatne, ale mia�y dwie zasadnicze wady: dzia�a�y tylko przez godzin�, a po ich za�yciu mog�y wyst�powa� zawroty g�owy (mia�o to jaki� zwi�zek z po��czeniem z substancjami znajduj�cymi si� w naszej krwi, ale nigdy nie dowiedzia�am si�, o co w tym wszystkim chodzi). No i nie powinno si� ich ��czy�, ale to drobnostka. Szybko pobieg�y�my w kierunku ogromnego budynku z marmurowymi schodami, gdzie mie�ci�y si� sale narad, archiwa i r�ne biura. Studentom nie wolno tam by�o wchodzi� bez specjalnego pozwolenia, ale tym si� zbytnio nie przejmowa�y�my. Gdy wesz�y�my w g�szcz korytarzy ca�kowicie zda�am si� na intuicj� Chloe. Sz�am trzymaj�c si� jej szaty, �eby jej nie zgubi�. Musia�y�my bardzo uwa�a�, bo chocia� by�y�my niewidzialne, istnia�o jeszcze ryzyko, �e na kogo� wpadniemy. Sz�am za ni� bezmy�lnie, przypatruj�c si� z�oceniom wok� framug okien, mi�kkim dywanom pokrywaj�cym drewnian� pod�og� i obrazom majestatycznych postaci. Zdawa�o mi si�, �e �ledz� nas swoim wynios�ym wzrokiem i zadr�a�am, ale po chwili zda�am sobie spraw�, �e przecie� nie mog� nas zobaczy�. A nawet gdyby, to kto by si� tam przejmowa� jakimi� obrazami?
- Wciskaj si� tutaj – powiedzia�a w pewnym momencie Chloe, gdy zesz�y�my po w�skich schodach w d� i znalaz�y�my si� przed wej�ciem do w�skiego, nieu�ywanego ju� tunelu. By� to chyba jedyny spos�b dostania si� w pobli�e sali narad, bo wi�kszo�� drzwi by�a w tym budynku piecz�towana zakl�ciami. Tutaj wystarczy�o zwyk�e Alochomora. Wida� nie spodziewali si�, �e ktokolwiek wie o tych podziemnych przej�ciach.
- Jeste� pewna, �e to na pewno tutaj? – zapyta�am.
- Tak, tak, jestem pewna – odpar�a szybko. – �piesz si�, narada zacz�a si� ju� dobre p� godziny temu.
Bez dalszych dyskusji (b�d�my szczerzy, nie mia�am z ni� szans) wesz�am do korytarzyka. Betonowy sufit by� bardzo nisko, wi�c musia�am i�� na czworakach. Przesuwa�am si� bardzo powoli, �eby nie zdradzi� si� jakimi� odg�osami. Za mn� sun�a Chloe (a przynajmniej tak mi si� wydawa�o, bo porusza�a si� bezszelestnie).
- St�j – wysycza�a tak cicho, �e ledwo zrozumia�am, co m�wi. – S�yszysz?
Kiedy wyt�y�am s�uch i ca�kowicie skupi�am si� na odg�osach dochodz�cych z pomieszczenia nad nami rzeczywi�cie us�ysza�am rozmow�. Wi�c znajdowa�y�my si� nad sal� narad. Obie zamar�y�my staraj�c si� wychwyci� sens rozmowy.
- A jak twoja pozycja?
- Dumledore rzecz jasna wie, �e jestem wampirem i zdaje sobie spraw�, �e wszystko przekazuj� radzie, wi�c zapewne ukrywa przede mn� wszystko, czego nie chcia�by, aby�cie si� dowiedzieli. Przed Voldemortem na razie udaje mi si� to ukry�, ale nie wiem, jak d�ugo b�d� m�g� go zwodzi�.
Sevi... A niech mnie, nic mi nie powiedzia�, dra� jeden. Specjalnie mi to robi, wredny gumoch�on. M�g� mnie uprzedzi�, �e przyjedzie. Ostatni raz widzia�am go w grudniu, a i to tylko przelotnie, kiedy wpad� zobaczy� si� z nami w okresie bo�onarodzeniowym. Ciekawe, czy wujcio bardzo si� obrazi, kiedy dowie si�, �e zw�dzi�am mu z jego domowego sk�adziku kilka eliksir�w.
- A jak si� sprawy maj� w magicznym �wiecie?
- Voldemortowi nie uda�o si� jeszcze wykra�� przepowiedni. Knot i ca�e ministerstwo ca�y czas nie chce uwierzy� w jego powr�t. Uczniowie w Hogwarcie organizuj� jakie� tajne spotkania, ale nie wiem czego one dotycz� i czego mo�emy si� po nich spodziewa�. W ka�dym razie mi raczej nie powiedz�. – Ten jego sarkastyczny ton... Nawet nie wiedzia�am, �e tak bardzo si� za nim st�skni�am. Mog�am sobie wyobrazi�, jak teraz wykrzywia wargi w ironicznym u�mieszku.
- Dzi�kuj� ci, Severusie. Mistrzu Marlonie, jakie� propozycje?
- S�dz�, �e profesor Snape ma niepe�ne informacje. Prawd� m�wi�c �adna ze stron nie ufa mu na tyle, by wyjawi� mu jakie� istotne wiadomo�ci. Potrzebny jest kto�, kto zdob�dzie ich zaufanie.
- Ale czy w og�le zamierzamy si� wtr�ca� w t� bitw�? – To by� chyba g�os Mistrza Jordana. – To wojna mi�dzy czarodziejami, a...
- A my tak�e poniek�d nale�ymy do tej rasy – przerwa� mu Mistrz Saron, przewodnicz�cy obrad. – Wielu wampir�w mieszka mi�dzy czarodziejami, niekt�rzy ucz� si� w czarodziejskich szko�ach. I nie mo�emy te� zapomina�, �e Voldemort zagra�a tak�e nam. Nie mo�emy sta� bezczynnie, czekaj�c, a� czarodzieje za�atwi� spraw� za nas. S�dz�, �e powinni�my dzia�a�.
- Tak, ale istnieje jeden drobny problem – zn�w Mistrz Jordan. – Czy czarodzieje nam zaufaj�? Jestem pewien, �e s�dz� raczej, i� stoimy po stronie Voldemorta.
- Przecie� doskonale wiedz�, �e robimy wszystko, �eby zapobiec tym atakom – powiedzia�a Mistrzyni Vernea. – �ledzimy tych, kt�rzy atakuj� ludzi. Staramy si� mie� wszystko pod kontrol�.
- No tak, ale wi�kszo�� i tak jest do nas uprzedzona - odpar� Mistrz Saron.
- S�dz�, �e na razie powinni�my zbiera� informacje by by� przygotowanym na wszystkie ewentualno�ci – po g�osie pozna�am, �e to Mistrz Marlon.
- Wi�c...?
- Wi�c powinni�my wys�a� jeszcze kogo� do Hogwartu. Kogo�, kto b�dzie mia� czyst� kart�, o kt�rym nikt nic nie b�dzie wiedzia�. Uwa�am, �e powinien to by� ucze�, kt�ry b�dzie potrafi� wtopi� si� w tamtejsze �rodowisko i zdoby� ich zaufanie, by wyci�gn�� od nich informacje.
Po sali przebieg� pomruk.
- Kogo w takim razie proponujesz?
- Mo�e m�ody pan Richardson? Na pewno...
- Leira, chod�, musimy ju� i��. Eliksiry zaraz przestan� dzia�a� – wyszepta�a Chloe ci�gn�c mnie ku wyj�ciu.
Wzdychaj�c poczo�ga�am si� za ni� korytarzem. Gdy tylko si� wynurzy�y�my, Chloe zamkn�a drzwi i opiecz�towa�a je zakl�ciem. Szybko przemyka�y�my korytarzami, by zd��y� wydosta� si� z budynku.
- Cholera – szepn�am. Z ca�ych si� ci�gn�am za klamk� od masywnych drzwi wej�ciowych, ale nic to nie da�o. Nie mog�y�my si� wydosta�, drzwi by�y zamkni�te. Jedyn� nasz� szans� by�o przemkni�cie si� w momencie, gdy kto� b�dzie wchodzi� lub wychodzi�. Ale ile mog�y�my czeka�? Spojrza�am na Chloe i omal nie wrzasn�am, bo zn�w by�a widzialna (a wi�c eliksiry ju� przesta�y dzia�a�), ale ta tylko bezradnie wzruszy�a ramionami, ca�y czas rozgl�daj�c si�, chocia� mia�am wra�enie, �e jest tak samo przera�ona, jak ja.
- Chowaj si� w tej wn�ce, szybko – mrukn�a.
Po chwili obie sta�y�my �ci�ni�te w ma�ej wn�ce w �cianie oddychaj�c niespokojnie. Nie us�ysza�am �adnych krok�w, ale po chwili zda�am sobie spraw�, �e w nasz� stron� idzie Mistrz Lorens. W d�ugiej, czarnej szacie, z ciemnymi oczami patrz�cymi uwa�ne przed siebie wygl�da� naprawd� gro�nie.
Gdy by� ju� tylko kilka metr�w od nas (by�am w trakcie wymy�lania ostatniego �yczenia. Ostatnie �yczenie w ko�cu zawsze musi by�, �eby doda� troch� dramaturgii sytuacji, no nie?) zacz�� wci�ga� g��biej powietrze nosem i zmarszczy� brwi. Teraz wiedzia�am, �e na ostatnie �yczenie nie b�dzie ju� nawet czasu. Spal� nas �ywcem, bez mo�liwo�ci powiedzenia czego� tak ckliwego jak „och, kocham ci�, zawsze by�e� dla mnie najwa�niejsz� osob� na �wiecie, pami�taj, �e nawet po �mierci b�d� o tobie my�la�a”. Nie �ebym mia�a komu co� takiego powiedzie�. I b�ogos�awi� za to opatrzno��, bo by�aby to najgorsza rzecz w moim �yciu. Chocia� mo�e z drugiej strony, gdybym zala�a go tak� fal� lukru musia�by pobiec do �azienki zwymiotowa� i mia�yby�my woln� drog� ucieczki. Niestety nie mog�am wprowadzi� tego planu w �ycie, bo Mistrz Lorens powoli odwr�ci� g�ow� w nasz� stron� i nie by�am w stanie wykrztusi� ani s�owa. Sta�am jak odr�twia�a, gdy odezwa� si� jedwabistym g�osem:
- Czy kt�ra� z was mog�aby mi wyja�ni�, co tu si� dzieje?
Chloe w�a�nie otworzy�a zastyg�e w przera�eniu usta by co� wyj�ka�, ale w�a�nie wtedy zza rogu korytarza wyszed� Mistrz Marlon w towarzystwie... Seeverusa? Chcia�o mi si� p�aka�, nie wiedzia�am tylko, czy ze szcz�cia, przera�enia, czy z rezygnacji. Rzuci� spojrzenie w nasz� stron� i na jego twarzy pojawi� si� sarkastyczny u�mieszek. Dopiero wtedy zda�am sobie spraw�, �e nie stoj� ju� �ci�ni�ta we wn�ce, ale na �rodku korytarza, zaraz obok przera�onej Chloe i Mistrza Lorensa, na kt�rego twarzy w�ciek�o�� miesza�a si� z niedowierzaniem.
~B�agam, b�agam, b�agam. Zr�b co�, cokolwiek. B�d� ju� grzeczna. Ju� nigdy, przenigdy, nie wpakuj� si� w �adne k�opoty. B�d� ca�e dnie si� uczy�a, pomog� ci w laboratorium, mog� tam nawet sprz�ta�. B�agam, b�agam, b�agam. Gdzie twoja solidarno�� rodzinna? Gdzie twoje serce? Jestem twoj� jedyn�, kochan�, mi��, najwspanialsz� siostrzenic�. Nie pozwolisz mi nic zrobi�? Ratuj mnie! Zrobi�, co zechcesz. Przecie� zale�y ci na mnie, prawda? No bo kto b�dzie ci� pe�noetatowo denerwowa� i wyprowadza� z r�wnowagi? No kto? Gdzie twoje sumienie?Je�li mi nie pomo�esz, ju� zawsze b�d� ci� n�ka�a. Ratuj mnie, b�agam. Jeste� najlepszym, najwspanialszym, najukocha�szym i najm�drzejszym wujkiem na �wiecie, tylko b�agam, ratuj nas – zalewa�am Severusa wiadomo�ciami mentalnymi, a ten dra� jeden tylko si� u�miecha�.
~ Teraz kochany wujek, tak? A wcze�niej to co? Dra�, wredny gumoch�on? Czuj� si� zawiedziony, kiedy� wymy�la�a� lepsze inwektywy. – Dra�, dra�, dra�. A wiec wszystko s�ysza�. Przez ca�� narad� s�ysza� moje my�li, wiedzia�, �e tam jestem. A ja nawet nie pomy�la�am, �eby wzmocni� swoje bariery umys�u. Zawsze wystarcza�y mi te, kt�re mam, ale Sevi jest jednym z najlepszych oklument�w i legiliment�w w ca�ej Akademii, a ja do tego jestem jego siostrzenic�, co sprawia, �e je�li si� przy nim dobrze nie skupi�, to bez trudu mo�e czyta� wszystkie moje my�li. Nie �eby moje wysi�ki co� da�y, bo zawsze potrafi� moje bariery pokona�. Dlatego te wszystkie lekcje oklumenci i legilimencji z nim s� takie m�cz�ce. Pomy�la�by kto�, �e powinien da� mi fory. Jasne...
W�r�d wampir�w komunikacja mentalna jest do�� popularna. Podobno chodzi o jakie� predyspozycje umys�owe, czy co� takiego. W�r�d cz�onk�w rodziny, kt�rzy s� spokrewnieni za pomoc� krwi mo�liwe jest prowadzenie rozmowy mentalnej, chocia� nie jest to wykorzystywane za cz�sto. Jednym powodem jest to, �e trzeba si� przy tym bardzo skupi� i po d�u�szej takiej rozmowie odczuwa si� zm�czenie i b�le g�owy, a po drugie jest to do�� niegrzeczne. Wiadomo�ci mentalnej skierowanej do konkretnej osoby nie da si� pods�ucha�, ale mo�na zauwa�y�, �e kto� prowadzi tak� rozmow� cho�by przez skupiony wyraz twarzy. Zawsze kto� mo�e doj�� do wniosku, �e si� go obgaduje... W�r�d os�b nie spokrewnionych, ale b�d�cych dobrymi przyjaci�mi i znaj�cymi si� bardzo d�ugo mo�liwa jest komunikacja mentalna ale tylko na zasadzie wymiany poszczeg�lnych s��w, strz�pk�w zda�, symboli. Jest to o wiele trudniejsze, ale niekt�rzy potrafi� w tym doj�� do takiej perfekcji, �e ich rozmowy staj� si� p�ynne. Podobno wiele zale�y od tego, jak dobrze znamy umys� osoby, do kt�rej chcemy wys�a� wiadomo�� mentaln�. Je�li nie wyst�puje �adna z tych dw�ch typ�w wi�zi komunikacja mentalna jest prawie nie mo�liwa. M�wi� prawie, po Severus, b�d�c zdania, �e wszystko zale�y od tego, jak du�o czasu po�wiecimy na �wiczenia i jak bardzo mamy zdyscyplinowany umys�, potrafi w bardzo ma�ym stopniu przes�a� jak�� wiadomo�� za pomoc� symboli do umys�u osoby s�abo mu znanej.
W tym momencie Severus ca�y czas patrzy� na mnie z tym swoim ironicznym u�mieszkiem, jakby chcia� si� mn� jak najd�u�ej pobawi�. Pr�bowa�am wedrze� si� do jego umys�u, ale nie zd��y�am nawet dojrze� jego barier, a ju� mnie wyrzuci�. Wiedzia�am, ze to nie ma sensu, zwa�ywszy, �e nie u�ywa�am do tego nawet r�d�ki, ale strasznie mnie kusi�o, �eby spr�bowa�.
~B�agam? – Pos�a�am mu jeszcze jedn� mentaln� wiadomo��.
- Czekam na wyja�nienia – powiedzia� Mistrz Lorens.
Teraz obok nas sta� nie tylko on, ale te� Mistrz Marlon i Severus.
W�a�nie mia�am zamiar wyj�ka� co�, co zapewne pogr��y�oby nas jeszcze bardziej, gdy niespodziewanie odezwa� si� Severus.
- Z tego co rozumiem, moja kochana siostrzenica i jej przyjaci�ka postanowi�y zrobi� sobie ma�� wycieczk� i przy okazji pods�ucha� narad�, czy� nie? – m�wi�c to jedwabistym g�osem spojrza� na mnie.
Chloe kiwn�a prawie niezauwa�alnie g�ow�, a jej br�zowe loki opad�y jej na twarz.
- To oburzaj�ce – powiedzia� Mistrz Lorens rzucaj�c w nasz� stron� roze�lone spojrzenie. – Jeszcze nigdy nie zdarzy�o si�, aby jaki� ucze� zachowa� si� tak bezczelnie!
Sta�y�my obie ze spuszczonymi g�owami. A wi�c to koniec.
- S�ysza�y�cie wszystko? – zapyta� nagle Mistrz Marlon.
- Nie, Mistrzu – powiedzia�am cicho, nie podnosz�c g�owy (mia�am wra�enie, �e Severus nie�le si� bawi obserwuj�c mnie). – Tylko t� cz�� o Hogwarcie.
- A wiec problem z g�owy! – Ze zdziwieniem zauwa�y�am, �e w g�osie Mistrza Marlona s�ycha� by�o... jakby nuty rado�ci. Przynajmniej nie wydawa� si� by� taki z�y, jak Mistrza Lorens, kt�ry w tym momencie z niedowierzaniem powiedzia�:
- Chyba nie my�lisz o tym, �eby...
- Ale� tak – Mistrz Marlon przerwa� mu, m�wi�c z coraz wi�kszym optymizmem. – Na pewno sobie poradzi. Sam zobacz. Zawsze mia�a dobre wyniki ze sztuk wojennych. Umie dobrze pos�ugiwa� si� magi�. No i potrafi�a si� tutaj dosta�. B�dzie idealna do tej roli. I nie zapominaj, �e jest siostrzenic� najlepszego szpiega, jakiego kiedykolwiek mieli�my. A poza tym i tak wie ju� wszystko na ten temat.
Kiedy powoli dociera�o do mnie to, o czym m�wili, by�am coraz bardziej przera�ona. Ca�y czas wmawia�am sobie, �e pewnie co� �le zrozumia�am, przecie� to niemo�liwe, �eby...
~ O co im chodzi? - wys�a�am szybko Seversowi.
~ Prawdopodobnie chc� mnie jeszcze bardziej pogn�bi�, zsy�aj�c mi ciebie do Hogwartu. Jakby nie by�o do��, �e musze ci� wyci�ga� z k�opot�w zawsze, gdy tu przyje�d�am...
Gdyby moje nogi nie sprawia�y wra�enia, jakby by�y przytwierdzone do pod�ogi i gdybym mog�a porusza� mi�niami, zapewne w tym momencie opad�abym na pod�og�, zakrywaj�c twarz r�kami. W takiej sytuacji mog�am tylko sta� wpatruj�c si� w nich coraz bardziej przera�onymi oczami. Dlaczego ja, dlaczego nie Chloe? W ko�cu to wszystko, to by� jej pomys�. Ja tylko podsun�am jej plan wykorzystania eliksir�w i znalaz�am w bibliotece mapk� z podziemnymi przej�ciami. To ona by�a za to wszystko odpowiedzialna. By�am w takim szoku, �e nawet nie s�ucha�am, o czym rozmawiali. Nagle z rozmy�la� nad moim marnym losem wyrwa� mnie Mistrz Marlon.
- A wi�c wszystko postanowione?
- Ca�y czas nie jestem do tego przekonany – g�os Mistrza Lorensa by� pe�en sceptycyzmu. Chyba pierwszy raz, odk�d go zna�am, poczu�am do niego sympati�. – S�dzisz, ze naprawd� nikt nie zauwa�y ich podobie�stwa?
- Raczej nie. Nie s� do siebie a� tak podobni.
No jak nie! Mamy taki same w�osy: czarne, proste i wymagaj�ce mycia dwa razy dziennie (nie �eby Severus kiedykolwiek si� tym przejmowa�) i podobn� budow� cia�a (oboje jeste�my wysocy i do�� szczupli, chocia� nie wiem, czy to sprawa genetyki, czy raczej trening�w). Mamy troch� inny kszta�t twarzy i na szcz�cie nie mam tak spiczastego nosa jak on, ale oczy te� mam ciemne, cho� nie tak przenikliwe jak jego.
- No wi�c dobrze, je�li rada zaakceptuje ten pomys�, nie b�d� si� wtr�ca�. – Mistrz Lorens wygl�da� na zrezygnowanego.
- No to problem z g�owy – Marlon zachowywa� si� tak, jakby zapad�a ju� ostateczna decyzja.
Gdy oni tak dyskutowali Severus sta� tylko i si� przys�uchiwa�, dra� jeden, mia� mi przecie� pom�c.
- A co z kar� dla nich? Nie mo�emy zlekcewa�y� tak powa�nego wykroczenia. – A ju� nabiera�am sympatii dla Mistrza Lorensa...
- Zajm� si� Leir�. Teraz pomo�e mi w laboratorium, a kiedy b�dzie ju� w Hogwarcie oczywi�cie zajm� si� jej edukacj�, �eby mog�a bez przeszk�d zaliczy� ten rok w Akademii – u�miechn�� si� ironicznie.
Ha, ha, ha. Prywatne lekcje ze Snape’em. Ju� to przerabia�am, i to nie jeden raz. Jest zaiste dobrym nauczycielem, je�eli oczywi�cie jeste� wampirem i masz sto lat na nauk� (s�dzisz �e przepu�ci ci� dalej, je�li zaliczy�e� test na 98%, dobre sobie, on uznaje tylko maksimum) i kolejne sto, �eby jako� doj�� po tym do siebie w psychiatryku.
- Tak, niech b�dzie. I wy dwie – Lorens zwr�ci� si� bezpo�rednio do nas – w ka�d� niedziel� do ko�ca roku macie zg�asza� si� do Mistrza Parksona. Na pewno znajdzie wam co� do posprz�tania. I oczekuj�, �e to wi�cej si� nie powt�rzy.
- Tak, Mistrzu – odpowiedzia�y�my w tym samym momencie.
I my�la�by kto, �e w Akademii pracuje ktokolwiek, kto zajmuje si� sprz�taniem. Po co? Przecie� oczywi�cie uczniowie mog� zrobi� wszystko. Co za problem! Jeszcze chyba nigdy nie zdarzy�o si� tak, by nie mia� kto si� tym zaj��. A to chyba o czym� �wiadczy, no nie? Czuj� si� doprawdy wykorzystywana. Chocia� mog�o by� gorzej, prawda? Stop. Jest gorzej. Mam sp�dzi� sama nie wiem ile czasu w jakiej� g�upiej szkole, gdzie jedyn� znan� mi osob� b�dzie Snape ze sk�onno�ciami morderczymi wymierzonymi we mnie. Przynajmniej zobacz�, jak zn�ca si� nad innymi uczniami. To b�dzie bezcenne. Gdyby chocia� by� dobrym wujkiem, to na sprawdzianach m�g�by poda� mi wszystkie odpowiedzi wiadomo�ciami mentalnymi, ale na to nie mam co liczy�, o nie.
- Ufam, �e w czasie mojego pobytu tutaj Leira mo�e zamieszka� na kilka dni w rezydencji? – zapyta� Snape.
- Tak, oczywi�cie. Mo�ecie ju� odej��. Severusie, szczeg�y om�wimy na zebraniu w poniedzia�ek.
Ca�� drog� do rezydencji przeszli�my w milczeniu. Musia�am u�o�y� sobie wszystko w g�owie i przemy�le� par� spraw. Dopiero kiedy znale�li�my si� ju� w salonie odezwa�am si�:
- No co, nic mi nie powiesz?
- A co mam ci powiedzie�? – odpar� sarkastycznym tonem.
- No nie wiem, walnij jak�� gadk� umoralniaj�c�, no wiesz, to co ka�dy szanuj�cy si� wujek powinien zrobi�.
- Och nie, poczekam na Irene. Ona zrobi to o wiele lepiej ode mnie. Mam nadziej�, �e b�d� przy tym. To b�dzie zaiste wspania�y widok.
Ups... O nie, tylko nie mama...
- Nie powiesz jej, b�agam, nie powiesz? – zacz�am prosi� b�agalnym g�osem.
- Ale� oczywi�cie, �e powiem. Na nic bardziej nie czekam.
- Dra� – sykn�am. – T�ustow�osy dupek.
- Przypomn� sobie o tym w czasie naszych lekcji pojedynk�w – powiedzia� ironicznie i poszed� do kuchni po fili�ank� kawy.
Chcia�am mu si� jako� odci��, ale nagle b�l g�owy, kt�ry odczuwa�am mniej wi�cej od czasu, gdy szli�my do rezydencji nasili� si�. Zobaczy�am przed oczami jakie� czarne plamki, kt�re zas�ania�y mi coraz wi�ksz� cz�� pokoju, a� w ko�cu widzia�am tylko pulsuj�ce kropki. Poczu�am, �e si� chwiej�. Nie wiedzia�am, czy to nie tylko moje wyobra�enia, p�ki nie odczu�am, �e trac� r�wnowag� i z g�o�nym trzaskiem spadam na pod�og�. Nie straci�am przytomno�ci, ale by�am zdezorientowana, nie wiedzia�am, co si� dzieje. Po chwili us�ysza�am kroki.
- Co ty... – zacz��, ale chyba w�a�nie wtedy mnie zobaczy�, bo kucn�� przy mnie unosz�c moje cia�o i k�ad�c mnie na sofie.
- Idiotka – mrukn��.
By� jedyn� osob�, kt�ra mog�a mnie obra�a�. Taki by� jego spos�b �ycia. �yj�c z nim mo�na albo wyl�dowa� w oddziale dla psychicznie chorych, albo po prostu si� do tego przyzwyczai�. Ja wybra�am trzeci� opcj� i kiedy za bardzo si� wczujemy, to rodzina ucieka od nas jak najdalej. To nie zmienia faktu, �e strasznie go kocham i jest jedyn� (opr�cz Lucasa) osob�, dla kt�rej zrobi�abym wszystko. On naprawd� potrafi by� kochany. Zawsze si� o mnie martwi�, gdy co� sobie zrobi�am (chocia� tego nie okazywa�, niedoczekanie) i cz�sto pomaga�. To on zawsze najbardziej mnie motywowa�. Kiedy inni si� nade mn� rozwodzili, jaka to ja jestem biedna i w og�le wystarczy�o, �e waln�� celnie jak�� sarkastyczn� uwag� i od razu wszystko wraca�o do normy. Jedyny normalny z tej rodziny.
- To teraz przyznaj si� grzecznie, kt�re eliksiry wzi�a�.
- Butelki s� na stole – mrukn�am. Nie mia�am ochoty teraz rozmawia�, nawet z tym nietoperzem. �wiadomo�� powoli mi wraca�a, ale wci�� czu�am si� fatalnie.
- Dziewczyno, czy ty kiedykolwiek u�y�a� tego czego� galaretowatego p�ywaj�cego w twojej g�owie?
- Nie...
- Przecie� chyba doskonale wiesz, �e tych dw�ch eliksir�w nie powinno si� ��czy�, czy mo�e mam z tob� powt�rzy� wszystkie wiadomo�ci z dziedziny eliksir�w od podstaw? A poza tym, by�y przeterminowane, czy my�lenie wykracza poza twoje w�tpliwe zdolno�ci?
- Skoro nie mam tej galaretki w g�owie, to chyba nie mog� my�le�, hm? A poza tym starzejesz si�, Snape, oj, starzejesz. Kto by pomy�la�, �e trzymasz przeterminowane eliksiry w swoim schowku. Nie�adnie... – Ca�y czas nie czu�am si� dobrze, ale podokuczanie troch� Sevowi by�o nader interesuj�c� perspektyw�.
Nic nie odpowiedzia�, ale po chwili wr�ci� z jak�� mikstur�.
- Wypij to – mrukn��.
Z udawan� podejrzliwo�ci� zerkn�am na buteleczk�. Podnios�am j� na wysoko�� oczu, jak gdybym chcia�a dok�adnie sprawdzi� jej kolor. P�niej zacz�am w�cha� jej zawarto��.
- Co tym razem? – westchn�� znudzony.
- No wiesz, sprawdzam, czy to nie trucizna. Mia�by� idealny moment na pozbycie si� mnie. �adnych �wiadk�w, �adnych dowod�w, po prostu wymarzona sytuacja.
- Zamknij si� i pij.
Mia�am ochot� jeszcze troch� si� podroczy�, ale b�l g�owy znowu da� o sobie zna�, wi�c odpu�ci�am. Wypi�am eliksir jednym haustem i poczu�am si� nagle dziwnie sennie. Zanim zapad�am w ciemno�� us�ysza�am jeszcze oddalaj�ce si� kroki Severusa i pomy�la�am, �e kiedy pojad� do Hogwartu spe�ni� jeden dobry uczynek, za kt�ry wszyscy uczniowie b�d� mi stawia� pomniki – wyko�cz� psychicznie Severusa Snape’a.

Komentarze:


Jaime
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 18:04

Sorry, I ran out of credit http://ekarfarm.org/about-us/history/ eriacta 100 price "The last four and a half years - my only memory of Ian is the video. It's been hard to try and think of him outside this trial. The family's going to take this time now and go back, we didn't even grieve properly for our dad."

 


Jaime
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 18:04

Sorry, I ran out of credit http://ekarfarm.org/about-us/history/ eriacta 100 price "The last four and a half years - my only memory of Ian is the video. It's been hard to try and think of him outside this trial. The family's going to take this time now and go back, we didn't even grieve properly for our dad."

 


Robert
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 18:04

Do you play any instruments? http://hunterdk.com/products-2/ non prescription clomid It would be prohibitively expensive to wire remote villages. That means cell towers in remote areas would have to carry the load. But they could easily be overwhelmed with traffic if people were suddenly using their phones to connect to the Internet.

 


Robert
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 18:04

Do you play any instruments? http://hunterdk.com/products-2/ non prescription clomid It would be prohibitively expensive to wire remote villages. That means cell towers in remote areas would have to carry the load. But they could easily be overwhelmed with traffic if people were suddenly using their phones to connect to the Internet.

 


Leland
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 18:04

We've got a joint account http://hunterdk.com/products-2/ buy clomid 100mg online “With our unrivalled network of government and private sector contacts … we are uniquely placed to provide British companies with the intelligence, access and guidance they need to develop their business successfully in the region,” says the MEA.

 


Leland
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 18:04

We've got a joint account http://hunterdk.com/products-2/ buy clomid 100mg online “With our unrivalled network of government and private sector contacts … we are uniquely placed to provide British companies with the intelligence, access and guidance they need to develop their business successfully in the region,” says the MEA.

 


Pitfighter
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 18:04

I came here to work http://www.studioforty9.com/products bimat bimatoprost ophthalmic generic latisse Trita Parsi, president of the National Iranian American Council, a group that has opposed broad sanctions against the Islamic regime and a military option against Iran's nuclear program, insists however that talks have the best chance at success since the founding of the Islamic Republic of Iran 31 years ago.

 


Pitfighter
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 18:04

I came here to work http://www.studioforty9.com/products bimat bimatoprost ophthalmic generic latisse Trita Parsi, president of the National Iranian American Council, a group that has opposed broad sanctions against the Islamic regime and a military option against Iran's nuclear program, insists however that talks have the best chance at success since the founding of the Islamic Republic of Iran 31 years ago.

 


Jerry
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 18:04

Have you got any experience? http://www.studioforty9.com/products order bimatoprost order amex Companies, investors and some lawmakers argue it is a firm'sduty to keep its tax bill as low as possible so it can invest togrow and return money to shareholders. Western Union said itpays full tax on all profits earned in Ireland.

 


Jerry
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 18:04

Have you got any experience? http://www.studioforty9.com/products order bimatoprost order amex Companies, investors and some lawmakers argue it is a firm'sduty to keep its tax bill as low as possible so it can invest togrow and return money to shareholders. Western Union said itpays full tax on all profits earned in Ireland.

 


Kendrick
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 18:04

Best Site Good Work http://www.novasgz.com/html/hemeroteca.html bimatoprost costo Cory Monteith, one of the stars of FOX's hit TV show "Glee," was found dead at the age of 31 on July 13, 2013 in Canada. The actor was discovered by staff of the Fairmont Pacific Rim Hotel in downtown...

 


Claude
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 18:04

I'm doing an internship http://cainawning.com/residential/ trazodone buy no prescription Oct 10 (Reuters) - A jury in California on Thursday foundToyota Motor Corp not liable in one of the firstwrongful death lawsuits to go to trial in the United States overalleged defects that caused some vehicles to unexpectedlyaccelerate.

 


Claude
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 18:04

I'm doing an internship http://cainawning.com/residential/ trazodone buy no prescription Oct 10 (Reuters) - A jury in California on Thursday foundToyota Motor Corp not liable in one of the firstwrongful death lawsuits to go to trial in the United States overalleged defects that caused some vehicles to unexpectedlyaccelerate.

 


Chauncey
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 23:46

I'd like to tell you about a change of address <a href=" http://www.engentia.com/open/ ">butcher owners limovan 7.5 mg forums pounds</a> "It took some time for police to wake her when they arrived, and she was confused and distressed when awoken. Smentek smirked at police, as if he was proud of himself, and was arrested,&rdquo; he said.

 


Chauncey
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 23:46

I'd like to tell you about a change of address <a href=" http://www.engentia.com/open/ ">butcher owners limovan 7.5 mg forums pounds</a> "It took some time for police to wake her when they arrived, and she was confused and distressed when awoken. Smentek smirked at police, as if he was proud of himself, and was arrested,&rdquo; he said.

 


Kyle
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 23:46

Please call back later <a href=" http://tandimwines.com/about ">consisted jail buy cheap finpecia being</a> Last week, the company, which controls nearly a third of theworld dairy trade and generates around 7 percent of NewZealand's GDP, said it had made a NZ$14 million ($11.6 million)provision for the recall. ($1 = 1.2111 New Zealand dollars) (Reporting by Naomi Tajitsu; Editing by Richard Pullin)

 


Kyle
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 23:46

Please call back later <a href=" http://tandimwines.com/about ">consisted jail buy cheap finpecia being</a> Last week, the company, which controls nearly a third of theworld dairy trade and generates around 7 percent of NewZealand's GDP, said it had made a NZ$14 million ($11.6 million)provision for the recall. ($1 = 1.2111 New Zealand dollars) (Reporting by Naomi Tajitsu; Editing by Richard Pullin)

 


Claudio
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 23:46

Pleased to meet you <a href=" http://www.theneonjudgement.com/shop ">may threatened erythromycin ees 400 mg tab snigger</a> It is relatively simple as the light sensing cells only have to pass their electrical message on to one more cell in order to get their message to the brain, unlike an attempt to reverse dementia which would require cells to hook up with far more cells all across the brain.

 


Claudio
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 23:46

Pleased to meet you <a href=" http://www.theneonjudgement.com/shop ">may threatened erythromycin ees 400 mg tab snigger</a> It is relatively simple as the light sensing cells only have to pass their electrical message on to one more cell in order to get their message to the brain, unlike an attempt to reverse dementia which would require cells to hook up with far more cells all across the brain.

 


Buddy
Poniedziałek, 10 Listopada, 2014, 23:46

Accountant supermarket manager <a href=" http://www.matrizdesenho.com.br/pt/matriz ">ordered oh tablet lasix boxes intellectual</a> European Central Bank President Mario Draghi makes a speech and holds a press conference in Riga after his colleague, Joerg Asmussen, warned that without careful handling the impact of the U.S. central bank unwinding its policy stimulus risks being greater now than in 1994, when it started a tightening cycle and bond markets crashed. The effect could be even more marked now since the world is far more deeply interconnected, he argued.

« 1 21 22 23 24 25 26 27 »

Tw�j komentarz:
Nick: E-mail lub strona www:  

| Script by Alex

 





  
Kolonie Harry Potter:
Kolonie Travelkids
  
Konkursy-archiwum

  

ŻONGLER
KSIĘGA HOGWARTU

Nasza strona JK Rowling
Nowości na stronie JKR!

Związek Krytyków ...!
Pamiętnik Miesiąca!
Konkurs ZKP

PAMIĘTNIKI : KANON


Albus Severus Potter
Nowa Księga Huncwotów
Lily i James Potter
Nowa Księga Huncwotów
Pamiętnik W. Kruma!
Pamiętnik R. Lupina!
Pamiętnik N. Tonks!
Elizabeth Rosemond

Pamiętnik Bellatrix Black
Pamiętnik Freda i Georga
Pamiętnik Hannah Abbott
Pamiętnik Harrego!
James Potter Junior!
Pamiętnik Lily Potter!
Pamiętnik Voldemorta
Pamiętnik Malfoy'a!
Lucius Malfoy
Pamiętnik Luny!
Pamiętnik Padmy Patil
Pamiętnik Petunii Ewans!
Pamiętnik Hagrida!
Pamiętnik Romildy Vane
Syriusz Black'a!
Pamiętnik Toma Riddle'a
Pamiętnik Lavender

PAMIĘTNIKI : FIKCJA

Aurora Silverstone
Mary Ann Lupin!
Elizabeth Lastrange
Nowa Julia Darkness!

Joanne Carter (Black)
Pamiętnik Laury Diggory
Pamiętnik Marty Pears
Madeleine Halliwell
Roxanne Weasley
Pamiętnik Wiktorii Fynn
Pamiętnik Dorcas Burska
Natasha Potter
Pamiętnik Jasminy!

INKUBATOR
Alicja Spinnet!
Pamiętnik J. Pottera
Cedrik Diggory
Pamiętnik Sarah Potter
Valerie & Charlotte
Pamiętnik Leiry Sanford
Neville Longbottom
Pamiętnik Fleur
Pamiętnik Cho
Pamiętnik Rona!

Pamiętniki do przejęcia

Pamiętniki archiwalne

  

CIEKAWE DZIAŁY
(Niektóre do przejęcia!)
>>Księgi Magii<<
Bestiarium HP!
Biografie HP!
Madame Malkin
W.E.S.Z.
Wmigurok
OPCM
Artykuły o HP
Chatka Hagrida!
Plotki z kuchni Hogwartu
Lekcje transmutacji
Lekcje: eliksiry
Kącik Cedrica
Nasze Gadżety
Poznaj sw�j HOROSKOP!
Zakon Feniksa


  
Co sądzisz o o zakończeniu sagi?
Rewelacyjne, jestem zachwycony/a!
Dobre, ale bez zachwytu
Średnie, mogłoby być lepsze
Kiepskie, bez wyrazu
Beznadziejne- nie dało się czytać!
  

 
© General Informatics - Wszystkie prawa zastrzeżone
linki