Szedłem korytarzem zmierzając na kolację do Wielkiej Sali, ale moje myśli ciągle zaprzątała sprawa Goyle'a. Bazyliszek? To możliwe?
Jednak w końcu doszedłem do wniosku, że to jednak musiał być człowiek. W końcu kury Hagrida miały się w najlepszym porządku... Chyba. Otworzyłem drzwi do Wielkiej Sali i wszedłem do środka. Odruchowo spojrzałem na stół Ślizgonów. Wydawało się, że wszystko jest w porządku, ale czułem coś w powietrzu. I to coś mi się nie podobało. Spojrzałem na stół nauczycielski pragnąc ujrzeć miłą i pogodną twarz Dumbledore'a, ale ku mojemu zdziwieniu nie ujrzałem jej. Zobaczyłem tylko poważną i zatroskaną twarz siwego starca. Pokręciłem głową, chcąc przegonić złe przeczucie i usiadłem przy stole Gryffindoru.
-Jak tam, Neville? Co dostałeś z testu z zielarstwa?- spytała Hermiona nakładając sobie na talerz kanapkę z peklowaną wołowiną.
Ron nie mógł ukryć zniesmaczenia.
-Jeż, to COŚ??
-To coś Ron, to peklowana wołowina. Powinieneś spróbować, zamiast na wszystko się krzywić. Naprawdę, zaczynasz mnie już denerwować...
I kiedy zaczęli się kłócić ja zwróciłem się do Harry'ego:
-A ty, co dostałeś z testu?
-Dostałem P, a ty?
-Sam nie mogę w to uwierzyć, ale dostałem W.- i widząc nieobecną twarz przyjaciela spytałem- Martwisz się o Goyle'a?
-Nie... to znaczy, tak. Oczywiście, że tak, ale martwi mnie też Dumbledore. Jest inny. Bardziej poważny.
Przytaknąłem. Jednak moje obawy, nie były tylko moje. Nie tylko ja zauważyłem zmianę u dyrektora szkoły. Czyżby aż tak martwił się sprawą Ślizgona? A może to coś innego? Nałożyłem sobie kanapkę i chciałem ją włożyć do ust, kiedy starzec nagle wstał. Wszystkie głosy, jak na zawołanie umilkły. Fred i George spojrzeli na siebie unosząc brwi. Dyrektor jeszcze nigdy nie wstawał od tak. Musiał być jakiś ważny powód, który chciał ogłosić.
Kiedy ja zdziwiony myślałem, Dumbledore przeszedł już na mały podest przed stołem nauczycielskim i zaczął mówić.
-Drodzy uczniowie! Chciałbym Wam powiedzieć, że właśnie dzisiaj, w środku roku szkolnego dołączy do nas nowy uczeń!
Teraz nawet Ślizgoni słuchali z uwagą. Rozległy się ciche szepty, które jednak natychmiast zamilkły.
-Chociaż zapewne powinienem powiedzieć uczennica! Chciałbym Wam z radością oznajmić, że do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart przyjechała dzisiaj i będzie pobierać tu nauki, moja córka!
I teraz rozpętało sie istne piekło. Wszyscy na początku osłupieli, a później zaczęli rozmawiać jeden przez drugiego. Ja tez nie mogłem się powstrzymać.
-Jego CÓRKA??- prawie krzyknąłem.
To było coś tak całkowicie innego, odmiennego. Coś takiego jak nagłe ogłupienie Hermiony. Córka? Córka Dumbledore'a? Najpotężniejszy czarodziej wszechczasów, którego bał się sam Voldemort, miał potomstwo, rodzinę, CÓRKE?? Nie wiedziałem co mam robić! Hermiona patrzyła na dyrektora osłupiała, tak samo jak Ron i Harry. Pokręciłem głową. Co to miało znaczyć? Jakiś dowcip? Żart z okazji Prima Aprilis? Wszyscy inni gadali jeden przez drugiego, nie mogąc się opanować. Gwar rozmów osiągnął zenitu.
-DOŚĆ!- krzyknął dyrektor unosząc rękę.
Miał surowe spojrzenie, które budziło grozę. Wszyscy umilkli, zerkając tylko z niedowierzaniem na swoich znajomych. I nagle ktoś wyszedł z sali znajdującej sie po prawej stronie stołu nauczycielskiego. Jakaś dziewczyna. Była szczupła i blada, miała długie, kręcone czarne włosy i zielone oczy.
Miała na sobie czarną szatę czarodzieja. Dumbledore jakby trochę ochłonął i wskazując ręką na dziewczynę oznajmił jakby mówił o pogodzie:
-To moja córka, Rose.
Komentarze:
Yulyadem Piątek, 18 Grudnia, 2020, 17:38
is become at
7472 visit our site brand is
7472 is ati liberi
7472
Bondadem Piątek, 18 Grudnia, 2020, 18:00
is ato farmacia roma
c51a checkintocashcom
c51a
Dupontedem Piątek, 18 Grudnia, 2020, 18:29
is user guide
6ff1 is prix
6ff1 is caps for sale
6ff1
Keturadem Piątek, 18 Grudnia, 2020, 18:59
best in Texas cash advance
c854 online writing lab owl
c854
Zakhardem Piątek, 18 Grudnia, 2020, 21:23
d20811 viagra acheter belgique
<a href="http://viagener2020.com/">viagra</a>viagra professional in the uk