Startuj z namiNapisz do nasDodaj do ulubionych
   
 

Pamiętnikiem opiekuje się Ann-Britt
Do 02.11.2008r. pamiętnikiem opiekowała się Katie Chang!

[ Powrót ]

Czwartek, 19 Listopada, 1998, 19:15

4. Radio Ga Ga

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze.
Przepraszam za kolejną długą nieobecność. Poprzednie dwie notki skasowały mi się. Wstawiam tą, którą odzyskałam, mam nadzieję, że Ci, którzy nie czytali wcześniej, połapią się w kontekście. Wcześniej było tylko o tym, że Sharon namówiła Romildę, by zgłosiła się na przesłuchanie do nowo założonego radia szkolnego.
Życzę miłej lektury i zapraszam do komentowania. :-D




Miałam ogromne szczęście. Naprawdę wielkie.
Dostałam się do radia tylko dlatego, że pewien cudowny puchon (niech mu się szczęści) zrezygnował. Mimo wszystko moja radość nie była pełna. Sharon niestety nie dostała się do zespołu i chociaż twierdziła, że poszła na przesłuchanie tylko ze względu na mnie, czułam się głupio, gdy gratulowała mi przyjęcia.
Wczoraj, czyli dzień po castingu, na lunchu zawołała mnie ta sama dziewczyna, która zachęcała mnie wcześniej do przyjścia na przesłuchanie. Tym razem wcale się nie uśmiechała. Miała podkrążone oczy i zamglone spojrzenie. Byłam ciekawa, czy to z niewyspania, czy faktycznie coś się stało.
Kiedy podeszłam do niej, oznajmiła, że Mike (a może Sam?) zrezygnował i weszłam na jego miejsce. Zebranie nowego zespołu radiowego miało się odbyć zaraz po lunchu, a to oznaczało, że zwolnią nas z zielarstwa.
Początkowo byłam w szoku. Nie bardzo to do mnie docierało. Mandy powiedziała, żebym poczekała potem w hallu i sobie poszła.
Podbiegła do mnie Sharon:
- Dostałaś się, prawda?! Wiedziałam, wiedziałam! – Roześmiałam się, a ona serdecznie mnie uściskała. Zauważyłam, że Wielka Sala zaczęła pustoszeć. Większość ludzi zjadła już lunch i szła na zajęcia.
- Muszę iść – powiedziałam ponuro.
- Potem mi wszystko opowiesz! Trzymaj się! – Sharon uśmiechnęła się szeroko i pobiegła w stronę wyjścia. Ja ruszyłam jej śladem.
Przez hall przewijało się jeszcze sporo osób, ale zauważyłam, że z boku stoi już kilkoro uczniów i wyraźnie na co czeka. Mimo wszystko zaczęłam się denerwować. Nie znałam nikogo z nich, wyglądali tak… obco. Na oko w moim wieku i starsi. Jakichś dwóch chłopaków rozmawiało swobodnie opierając się o ścianę. Nie wiedząc co ze sobą zrobić, usiadłam na schodach.
Korytarze już opustoszały, więc zaczęłam wypatrywać Mandy lub kogokolwiek, kogo bym znała. Na próżno.
Atmosfera była ciężka. Nikt nie próbował odezwać się do sąsiada. Policzyłam, że było nas szesnaścioro. Dziewięciu chłopaków i siedem dziewczyn. Musiało to wyglądać naprawdę śmiesznie: oprócz tamtych dwóch rozmawiających ze sobą, nikt się nie znał. Rozstawiliśmy się po najdalszych kątach pomieszczenia. I to niby mają być ci śmiali, weseli, rozrywkowi, charyzmatyczni ludzie?! Ha ha ha.
Na szczęście nasza męka nie trwała długo. Po jakiś pięciu minutach podszedł do nas pewien facet. Wyglądał na dwadzieścia kilka lat, był wysoki, miał jasną karnację i wesołe oczy.
Stanął przy schodach, mniej więcej metr ode mnie. Wstałam pospiesznie, obciągnęłam szatę i oparłam się jak najnaturalniej o poręcz. Mam nadzieję, że nikt nie zauważył, że zaczęły trząść mi się kolana? W oczach gościa zauważyłam coś na kształt błysku rozbawienia. Czy jemu sytuacja w hallu wydawała się równie groteskowa, co mnie?
- Wy wszyscy do radia, prawda? – spytał, a gdy kilka osób pokiwało głowami, uśmiechnął się. – Nazywam się Adam Hanks i profesor MacGonnagal poprosiła mnie, żebym zaopiekował się waszym nowym przedsięwzięciem. Słyszałem, że sporo znanych osób prowadziło nabór, mam więc nadzieję, że dacie sobie radę. To tak tytułem wstępu, teraz chodźcie za mną. Czeka nas małe zebranko. – Wyglądał tak, jakby zaraz miał się roześmiać. Poczułam się trochę lepiej: czyli jednak nie jestem sama wśród normalnych ludzi i nie tylko ja widzę, jak żałosna jest ta cała sytuacja.
Adam poprowadził nas schodami w górę, przeszliśmy koło sali zaklęć, a potem nagle nasz nowy opiekun skręcił w jakiś korytarz w lewo. Kolejne schody. Była to część zamku, której w ogóle nie znałam mimo sześciu lat nauki w Hogwarcie. Czułam się z lekka zagubiona.
Weszliśmy do obcej mi sali. Była półokrągła, a z wielkich okien zajmujących prawie całą ścianę roztaczała się przytłaczająca swoją wielkością panorama. Widać było jezioro i spory kawałek Zakazanego Lasu. Przynajmniej coś znajomego.
Na środku sali stał podłużny stół z drewnianymi krzesłami poustawianymi trochę niedbale. Wszystko to wyglądało, jakby właśnie skończyła się tu jakaś konferencja, czy coś w tym stylu. Wrażenie to potęgowały jeszcze tabliczki z nazwiskami poustawiane przed każdym krzesłem na stole.
Adam podszedł do miejsca ze swoim nazwiskiem na plakietce – na szczycie. Ja automatycznie zaczęłam rozglądać się za własną. Okazało się, że siedzę tyłem do okna, oddzielona tylko jednym miejscem od narożnika.
Usiadłam rozglądając się niepewnie. Koło mnie usadowili się już Lynch, Aleksandra i Redford, Michael. Przesunęłam bliżej plakietkę, by lepiej się jej przyjrzeć. Na jakimś pozłacanym metalu wygrawerowano niezwykle ozdobną, czarną czcionką moje imię i nazwisko. Uśmiechnęłam się do siebie. A raczej do plakietki.
- Witam was na pierwszym zebraniu szkolnego radia! – zagrzmiał Adam, aż podskoczyłam na swoim miejscu. – Widzę, że nie znacie się najlepiej, dlatego pierwsze co zrobimy, to przedstawimy się wszystkim. – zmienił ton na opiekuńczy, zwracał się do nas wręcz z matczyną troską, zaniepokojony naszą nieumiejętnością zachowywania się w grupie. Ha ha, a ja po prostu nienawidzę takiego czegoś. „Przedstaw się, powiedz ile masz lat, skąd jesteś i co lubisz robić”. Jak na jakichś durnych koloniach.
Teraz każdy z ociąganiem przedstawiał się, mówił z jakiego jest domu i gdzie mniej więcej mieszka. Dowiedziałam się, że Michael mieszka w Londynie i jest z Ravenclawu. A Aleksandra z Hufflepuffu i mieszka w South Ayrshire, w Szkocji (faktycznie, mówiła z lekkim akcentem, chociaż trochę już się przestawiła na brytyjski). Z Gryffindoru była tylko jedna dziewczyna, rok starsza ode mnie, Brenda Hale (tak, wiem, mam niezwykłą pamięć do nazwisk ;P). Kiedy runda zatoczyła koło i wszyscy czuli już, że najgorszą część mają za sobą, Adam zabrał głos.
- Chodzę teraz do Wyższej Szkoły Pedagogiki i Edukacji Magicznej, a że mam teraz praktyki, profesor MacGonnagall zaproponowała mi, że mogę zająć się radiem, z którym miałem już wcześniej trochę do czynienia. Podobno miała to być lekka i przyjemna praca, mam więc nadzieję, że trochę się rozluźnicie? Ma tu być wesoło, nie przyszliście przecież do pracy, ludzie! – Chyba naprawdę nie rozumiał, że komisja po prostu wybrała najgorsze osoby z możliwych. Czy on myśli, że ja chętnie bym się nie pośmiała, odreagowując szkołę? Patrząc na tępe twarze moich „współpracowników” powoli dochodziłam do wniosku, że trafiłam na najgorsze zajęcia pozalekcyjne, jakie mogły mi się przytrafić. Adam wziął głęboki wdech, znów uśmiechnął się przemiło i kontynuował:
- Dzisiaj omówimy sobie plan działania. Powiedzmy, że lepiej poznacie się bez mojego udziału. Mamy audycje codziennie po lekcjach, w soboty tylko od 16 do 18, a niedziele macie wolne. Będą one puszczane w pokojach wspólnych. Wiem, że macie różne plany lekcji i w niektóre dni będzie wam ciężej wyrobić się ze wszystkim, dlatego postaram się jak najlepiej poukładać grafiki. Ten tydzień poświęcimy na zapoznanie się ze sprzętem, prawami rządzącymi radiem, dowiecie się co można mówić na antenie i jakiej muzyki nie wolno puszczać. Jest was stosunkowo dużo, dlatego nie będziecie mieć na pewno kłopotów z zamianą dyżurów, jeśli będzie to potrzebne. Każdy będzie mieć audycje dwa razy w tygodniu, po półtorej godziny. Ja dobiorę was w pary, w których będziecie pracować, chyba że ktoś będzie koniecznie chciał być z kolegą bądź koleżanką to wystarczy poprosić.
Otworzył teczkę. Siedziałam wystarczająco blisko niego, by stwierdzić, że wyciągnął naszą listę nazwisk. Powinnam być na końcu, skoro zdecydowali się mnie dołączyć dopiero przed chwilą.
Zaciekawiona przyjrzałam się, co on tak właściwie ma zamiar zrobić. Podniósł wzrok znad listy.
- Skoro zaczynamy już oficjalnie pracę, to powinniśmy od razu wybrać ekipy. Wiecie, żeby poznać się lepiej, zgrać i tak dalej. To dość ważne, żeby radiowy team był dobrze dobrany, ale jeszcze bardziej istotne jest, żeby ludzie, którzy są razem na antenie znali się już trochę, byli bardziej swobodni, naturalni. Dlatego daję wam ten tydzień na zaprzyjaźnienie się z waszą parą.- Zachichotał dziwacznie. Spojrzałam na niego, zaskoczona. Nie wyglądał na takiego, co lubi śmiać się sam do siebie. Już ja byłam bardziej w tym typie.
Poczułam dziwny uścisk w żołądku, kiedy załapałam, że ta chwila ma przesądzić o tym, czy te trzy godziny czasu antenowego mają być dla mnie męczarnią czy świetnym, nowym doświadczeniem. Adam poprosił, by zgłosiły się osoby, które chcą być razem w parze. Zgłosili się tylko ci chłopacy, którzy gadali ze sobą przed przesłuchaniem (Tom i Jack).
I wtedy Adam zrobił najdziwniejszą rzecz, której mogłam się po nim spodziewać. Zamiast po ludzku wylosować sobie, wziąć po kolei z dziennika albo wskazać palcami, kto mu do kogo pasuje, on wyjął różdżkę, i jakimś niewerbalnym zaklęciem dającym różowe (!) światło, zaczarował kartkę, która przed nim leżała.
Literki zaczęły skakać aż w końcu poukładały się w przedziwne kombinacje, w jakimś alfabecie, którego nie znałam. No, ale to przecież w końcu szkoła magii. Tylko po prostu denerwuje mnie, jeśli ktoś najzwyczajniejsze i najbanalniejsze rzeczy na świecie wykonuje za pomocą różdżki.
Adam jakby czytając w moich myślach, powiedział:
- Wiem, może niektórych z was to dziwi, że nie wylosowałem sobie po prostu tych nazwisk parami. Ale to sprawdzone zaklęcie, które pomaga oddać trochę wasze charaktery. I dopasować was dzięki temu.
Jego wytłumaczenie na nic mi się nie zdało: nadal nie rozumiałam dziwnych literek, które powstały na kartce. Adam za to odczytał je bez problemu.
I tak okazało się, że jestem w parze z niejakim Roderickiem Lionellem.
Zebranie skończyło się na umówieniu się na kolejne spotkanie następnego dnia, w tym samym miejscu.
Kiedy wyszłam z sali, rozejrzałam się za chłopakiem, z którym miałam prowadzić audycję. Był strasznie wysoki, chyba w moim wieku. I jakiś taki... Dziwaczny. Naprawdę.
Mimo to, byłam dość optymistycznie nastawiona do przyszłości. Adam miał naprawdę miły sposób bycia i mówienia, który sprawił, że pod koniec zebrania – które, nawiasem mówiąc, zakończyło się później niż mieliśmy to w planie i nie zdążyliśmy już na lekcje - poczułam się dużo swobodniej. Nawet przestałam próbować wyobrazić sobie, że ludzie, których właśnie poznałam są zombie i chcą mnie zabić. Coś zbyt łatwo mi to przychodziło.
Było mi trochę przykro, że Roderick sobie poszedł i nie chciał mnie poznać, bo nie słuchałam jak mówił z jakiego jest domu i byłam najzwyczajniej w świecie ciekawa.
Z drugiej jednak strony, nie mogłam doczekać się spotkania z Sharon, by móc wszystko jej dokładnie opowiedzieć. Dlatego przyspieszyłam kroku i już po minucie siedziałam w pokoju wspólnym obgadując ponuraków z radia z moją najzwyczajniej w świecie świrniętą przyjaciółką. Mogłabym tak siedzieć już do końca życia.

Komentarze:


Parvati Patil (ZKP)
Piątek, 09 Stycznia;, 2009, 18:06

Bardzo ładna, przemyślana, staranna, bogata w opisy ciekawa akcję notka. Zabrakło mi trochę uczuć i przemyśleń Romildy, mogłabyś np. opisać dokładniej zdenerwowanie bohaterki, jej ironię w stosunku do radia i tak dalej. Masz talent i sporą smykałkę do pisania oraz przecudny styl. Gdybyś dorzuciła jeszcze do tej świetnej notki troszkę więcej uczuć i odrobinę bardziej zarysowała postać Romildy oraz jej charakterystyczne cechy, byłoby znacznie lepiej. Notka zasługuje na P/ P+ i jestem naprawdę pod wrażeniem postępów. Piszesz rewelacyjnie i z notki na notkę lepiej. Gratuluję!:)
Buziaki i uściski,
Parvati:*
P.S. Zapraszam do Wiktora Kruma na nową notkę:)
P.P.S. Przepraszam za tak makabrycznie późny komentarz, ale byłam strasznie zawalona i nie miałam czasu zaglądać na HP...

 


Nutria(ZKP)
Piątek, 09 Stycznia;, 2009, 18:38

Wpis mi się podobał, był ciekawy, przemyślany. Nie zauważyłam błędów no i intrygujący partner Romildy, który jej krótko mówiąc nawiał;]. Jestem skłonna podpisać się przy sugestiach Paravati, że mogłoby być więcej uczuć bohaterki, aczkolwiek nie przeszkadzało mi to zbytnio. Polubiłam poczucie humoru Vane oby nadal udawało Ci się go oddawać w taki sposób, jeśli nie lepszy.
Ach i bym zapomniała, sam początek jest lekko zagmatwany, musiałam czytać go dwa razy, aby zrozumieć o co chodzi. Od pierwszych słów do chwili aż przybiegła Sharon i zaczął się pierwszy dialog w notce.
Pozdrawiam i życzę weny;*

 


Ann-Britt
Sobota, 10 Stycznia;, 2009, 17:38

Dziękuję za miłe komentarze. Postaram się bardziej opisywać uczucia Romildy, ale będzie to trudne, zważywszy na to że ona jest trochę skryta w ich okazywaniu.
Początek zagmatwany, bo zgubiłam poprzednie części i to nie wiąże się w jedną całość z pierwszym wpisem. W tych zgubionych trochę bardziej opisywałam Romildę i dałam więcej opisów

 


tuki buki sruki unuzuki
Sobota, 10 Stycznia;, 2009, 17:59

cudowny pamiętnik :*

 


Hank
Środa, 15 Lutego, 2017, 16:50

The problem is that both the word &##t80;terroris2&28221; and the word “pirate” carry specific connotations in the US. Gun toting teenagers hijacking container ships don’t fit either.

 
Twój komentarz:
Nick: E-mail lub strona www:  

| Script by Alex

 









  
Newsy po angielsku:
Harry Potter's Page

  
Konkursy-archiwum

  

ŻONGLER
KSIĘGA HOGWARTU

Nasza strona JK Rowling
Nowości na stronie JKR!

Związek Krytyków ...!
Pamiętnik Miesiąca!
Konkurs ZKP

PAMIĘTNIKI : KANON


Albus Severus Potter
Nowa Księga Huncwotów
Lily i James Potter
Nowa Księga Huncwotów
Pamiętnik W. Kruma!
Pamiętnik R. Lupina!
Pamiętnik N. Tonks!
Elizabeth Rosemond

Pamiętnik Bellatrix Black
Pamiętnik Freda i Georga
Pamiętnik Hannah Abbott
Pamiętnik Harrego!
James Potter Junior!
Pamiętnik Lily Potter!
Pamiętnik Voldemorta
Pamiętnik Malfoy'a!
Lucius Malfoy
Pamiętnik Luny!
Pamiętnik Padmy Patil
Pamiętnik Petunii Ewans!
Pamiętnik Hagrida!
Pamiętnik Romildy Vane
Syriusz Black'a!
Pamiętnik Toma Riddle'a
Pamiętnik Lavender

PAMIĘTNIKI : FIKCJA

Aurora Silverstone
Mary Ann Lupin!
Elizabeth Lastrange
Nowa Julia Darkness!

Joanne Carter (Black)
Pamiętnik Laury Diggory
Pamiętnik Marty Pears
Madeleine Halliwell
Roxanne Weasley
Pamiętnik Wiktorii Fynn
Pamiętnik Dorcas Burska
Natasha Potter
Pamiętnik Jasminy!

INKUBATOR
Alicja Spinnet!
Pamiętnik J. Pottera
Cedrik Diggory
Pamiętnik Sarah Potter
Valerie & Charlotte
Pamiętnik Leiry Sanford
Neville Longbottom
Pamiętnik Fleur
Pamiętnik Cho
Pamiętnik Rona!

Pamiętniki do przejęcia

Pamiętniki archiwalne

  

CIEKAWE DZIAŁY
(Niektóre do przejęcia!)
>>Księgi Magii<<
Bestiarium HP!
Biografie HP!
Madame Malkin
W.E.S.Z.
Wmigurok
OPCM
Artykuły o HP
Chatka Hagrida!
Plotki z kuchni Hogwartu
Lekcje transmutacji
Lekcje: eliksiry
Kącik Cedrica
Nasze Gadżety
Poznaj sw�j HOROSKOP!
Zakon Feniksa


  
Co sądzisz o o zakończeniu sagi?
Rewelacyjne, jestem zachwycony/a!
Dobre, ale bez zachwytu
Średnie, mogłoby być lepsze
Kiepskie, bez wyrazu
Beznadziejne- nie dało się czytać!
  

 
© interREKLAMA.pl
strony internetowe szczecin - Wszystkie prawa zastrzeżone
linki