Startuj z namiNapisz do nasDodaj do ulubionych
   
 

Stowarzyszenie Walki o Emancypację Skrzatów Zniewolonych
Stowarzyszenie WESZ prowadzi Mrużka
Notki od 1 do 7 (do 10 marca 2007) - wyczarował Miecek!

  Trasa...ale jaka??
Dodano Niedziela, 20 Maja, 2007, 17:47

Gdy skończyłem przygotowania do wyprawy postanowiłem przemyślec trasę w jaką podążę, jednak nie bardzo wiedziałem jak się do tego zabrać. Długo zastanawiałem się, gdzie mogę znaleźć Skrzaty, które pragną wolności i namówić je do przyłączenia sie do naszego manifestu. Ponieważ sam nic godnego uwagi nie wymyśliłem postanowiłem poradzic się kogoś. Długo myślałem komu mogę zaufac, poniewaz już od jakiegoś czasu podejrzewano, żę w kręgu stowarzyszenia jest ktoś, kto donosi ministerstwu Magii o naszych niekoniecznie legalnych posunięciach. To też podejrzenie sporo opuźniało nasza pracę, gdyż wszystko trzeba było dostosowywać do wymogów magicznego prawa. Na powierniczke swojego problemu wybrałem Ginny. Nie wiem kto, ani co...ale coś podpowiadało mi, że ona- mając dostęp do wszelkich zasobów ksiąg hogwarckiej biblioteki oraz umiejętność wydobywania z ludzi pewnych informacji siłą urou osobistego może pomóc mi lepiej niż solidny łyk Feliksa.

[ 189 komentarze ]


 
Złe nowiny i wielka wyprawa
Dodano Piątek, 13 Kwietnia, 2007, 16:54

Święta minęły niepostrzeżenie szybko i z biegiem czasu zbliżał się termin planowanej odpowiedzi z Ministerstwa Magii w sprawie równouprawnienia skrzatów domowych i ich przedstawiciela i magicznej radzie czarodziejów oraz, co było dla mnie osobiście bardzo ważne, zapaść miała decyzja o statucie skrzatów domowych, tak by nie były one traktowane jak uniżeni słudzy zadufanych w sobie czarodziejów, którzy uważaja się za lepszych od innych, bo wcale tak nie jest. Ja sam, na przykłądzie Zyzka nauczyłem się dużo. Tyle radości daje mi obserwowanie go dzień po dniu, jego spontanicznych zachowań i rozwoju. Czuje się nie jak jego opiekun( aczkolwiek to jest moja główna funkcja), ale też jako hmm...starszy brat, który troszczy się o niego i pomaga w wymagających tego sytuacjach. Właśnie kończyłem sprzątac mieszkanie bo lada chwila spodziewałem się odwiedzin Zgredka. Po jakims kwadransie zapukał o mych drzwi, a jego mina nie wróżyła nic dobrego. Ugościłem Skrzata, który jak zauważyłem, miał coraz mniejsze opory z siedzeniem przy jednym stole z czarodziejem. Powoli zapominał o tyranii Malfoy'ów. Mimo, że Zgredek starał się być opanowany to w tembrze jego głosu wyczuwało się lekkie drzenie. I miał powody...Nie zapadła tak długo oczekiwana decyzja... Knot, który jak wiadomo jest zwolennikiem tradycji, aby nie sprawiać wrażenia, że nie interesuje go pozycja skrzatów zgodził się na zebranie walnego posiedzenia, w którym wypowiedza się obie strony. No to pieknie- pomyślałem. Przecież większość skrzatowej populacji stanowia skrzaty zniewolone, które są zadowolone z takiej sytuacji. Z nimi podczas głosowania na pewno przegramy. Mimo, żę Zgredek był zmartwiony w mojej głowie już kształtował się pewnien pomysł. Wiem, co zrobię! wyruszę na wyprawę, odnajdę skrzaty, które zostały zwolnione z posady i poprosze o pomoc. Musi się udać, musze spróbować. Niestety, Zgredek podchodził do moich planów bardzo sceptycznie tłumacząc, że mało jest takich Skrzatów...A jednak nie traciłem nadziei. Gdy po chwili Zgredek opuścił mój dom postanowiłem, że zabiorę ze sobą Zyzka i wyruszymy razem. Zajrzałem do niego...Oglądał właśnie jakąś książkę z obrazkami. Nie chciałem tego przyznac głosno, ale w głębi duszy wiedziałem, że Zyzek dorasta i wkrótce nie będzie już tak bardzo potrzebował mojje opieki...No, ale tym się będę martwił później...Opowiedziałem Zyzkowi, że wybieramy sie razem na wycieczkę i zabrałem się za pospieszne pakowanie.
-----------------------------------------------------------
Z serdecznymi pozdrowieniami Mruzka i Zyzek gotowi do drogi

[ 5 komentarze ]


 
Nowiny Zgredka
Dodano Poniedziałek, 09 Kwietnia, 2007, 14:39

Nazajutrz z niecierpliwościa oczekiwałem jakichkolwiek wieści od Zgredka lub Hermiony mądląc się w duchu, by były to wieści szczęśliwe..Jednak ani jedno, ani drugie nie dawało znaku zycia. Z moich rozmyślań wywiódł mnie Zyzek, który właśnie zwalił ze ściany kalendarz. Wstałem z fotel i podnisłem skrzata, który wierzgał nóżkami, próbując wydostać się z dużo większych od niego kartek. Usiadłem na ziemi i pogładziłem Skrzata po głowie, a on odwzajemnił mój gest szczerym, dziecięcym usmiechem. Zauważyłem, że Zyzek jest zmęczony, więc posłałem mu jego legowisko, ułożyłem w nim ostrożnie Skrzta i , by szybcjiej zasnął zacząłem swoja opowieść. Ponieważ nigdynie byłem dobry w bajkach opowiadałem zyzkowi o zyciu codzinnym, o tym jaki jest dla mnie ważny, aż mój wzrok padł na kwietniową kartkę kalendarze i zauwazyłem, że już za tydzień będziemy obchodzić święta. Razem. Pierwsze święta zyzka i moje. Postanowiłęm, że będą to najwspanialsze święta Zyzka i spojrzałęm na Skrzata. Zyzek spał smacznie w swoim koszu ssąc mały kciuk jak najprawdziwsze małe dziecko. Uśmoechnąłem się, okryłem go szzelniej kołderką i powrócłem do salonu. W momencie, gdy zamykałem drzwi w moim komijku pojawiła się głowa Zgredka. Całe szczęście,że Zyzek zasnął na dobre, bo mógłby się obudzić...Podbiegłem szybko do Zgredka i przykucnąłem przy kominku. Niestety, Zgredek przyniósł średnio zadowalające mnie nowiny...Po pierwsze, w ministerstiwe nie byli zadowoleni, że przybył jako wolny Skrzat i domaga się praw dla innych Skrzatów( ah, te stereotypy czarodziejów), a po drugie z niechęcia zaprotokułowali całą rozmowę i stwierdzili, żę rozpatrzą wniosek i przyśla sowę z odpowiedzią po Świętach. Nie pomogły nawet argumenty Hermiony, którye na prwno miały solidne podstawy prawne... No nic...trzeba się tym będzie zająć późnije pomyslałem, kiedy Zgredek zakręcił się i zniknął z czeluści kominka.
---------------------------------------------------------
Serdeczne życzenia zdrowych, pogodnych Świąt dla wszystkich potteromaniaków:) Wybaczcie, żę dawno nie było notki, ale mam problemy techniczne z komputerem... Wracam do pracy w przyszłym tygodniu!

[ 3 komentarze ]


 
Wizyta Zgredka i posiedzenie w Ministerstwie Magii
Dodano Niedziela, 25 Marca, 2007, 14:10

Gdy obudziłem sie następnego ranka wielką siłą woli musiałem powstrzymać się, by nie krzyknąć z przerażenia, bo oto tuż obok swojej twarzy na puchowej podyszce zobaczyłem zwiniętego w kłębek Zyzka. Delikatnie wstałem i ułożyłem Skrzata w ciepłej pościeli, a sam udałem się do kuchni, by przygotować nam śniadanie. Po uporaniu się z czynnościami porannymi postanowiłem zacząć wcielać w życie mój plan, który obmyśliłem poprzedniego dnia. Ułożyłem Zyzka w jego koszyczku i dałem do zobawy czarodziejskie jojo, a sam udałem sie do salonu, by wezwać do siebie Zgredka. Usiadłem w fotelu i wypowiedziałem w przestrzeń jego imię. Po chwili aportował się z głośnym trzaskiem, a na jego twarzy dostrzegłem cień uśmiechu. Odwzajemniłem uśmiech i zaproponowałem żeby usiadł. Zgredek, przyzwyczajony juz do wolności nie wzdrygnął się na te słowo, ale wyraźnie nie chciał siadać i palił się, by coś mi powiedzieć:
- Oh, sir, Zgredek ma nowinę! Zgredek widział się z panienką Hermioną Sir! I Zgredek udaje się dziś z nią do ministerstwa. Zgredek porozmawia z urzędnikami, Zgredek pomoże innym skrzatom domowym.
- Oooo, to cudownie Zgredku- ucieszyłem się i od razu w mojej głowie zaczęła kotłować się pewna myśl...
-Zgredku, a może poszedłbym z Tobą! i Zyzek też! Opowiedziałbym tym urzędnikom jak fantastyczne są skrzaty domowe, o mojej przyjaźni z Zyzkiem i o przyjemności opiekowania się taką maleńką istotką...Zgredku, zgódź się!
W oczach Skrzata zaszkliły łzy. Pan jest wspałaniałomyślny, ale nie może pan iść ze Zgredkiem Sir! Panienka Hermiona mówi, że to nie byłoby dobrze Sir, bo w Ministerstwie by myśleli, że W.E.S.Z to zła organizacja, a my chcemy dobrze...!
Ach ta Hermiona, pomyślałem. W sumie racja...Zbyt dużo osób na pierwszym spotkaniu z komisją Braterstwa Magicznego mogłoby nadać organizacji charakter zbyt wywrotowy...Po któtkim przemyśleniu zmuszony byłem przyznać Zgedkowi rację. Po chwili usłyszałem ciche pyknięcie, a w moim kominku pojawiła sie wirująca głowa Hermiony:
- Zgredku, Tu jesteś, wszędzie Cię szukam, musimy już iść, bo spóźnimy się na spotkanie- powiedziała i szybko zniknęła z czeluści mojego kominka. Zgredek szybko pożegnał się ze mną i depotował się z donośnym hukiem. Po chwili usłyszałem ciche piszczenie. Poszedłem sprawdzić co z Zyzkiem, a w mojej głowie kotłowały się myśli, co osiągnie Zgredek w Ministerstwie oraz jak Hermiona załatwiła to spotkanie. Z zadumy wyrwał mnie widok Zyzka, który siedział unieruchomiony w swoim koszyku ponieważ okręcił się sznurkiem z magicznego jojo. Te Skrzaty to fajne stworzenia pomyslałem- i pospieszyłem mu na ratunek:)

[ 4 komentarze ]


 
Zyzek i akcja wyzwolenia skrzatów zniewolonych
Dodano Środa, 21 Marca, 2007, 18:03

Witam:) Jestem Mruzka i objęłam po Miecku dział W.E.S.Z. Mam nadzieję, że będę godnym jego zastepcą, a więc na razie kontynuuje historię o małym Zyzku...
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Gdy tak siedziałem i obserwowałem spiącego w mych ramionach maleńkiego Skrzata zobaczyłem, że na jego twarzy pojawił sie delikatny zarys uśmiechu i...tak! z całą pewnością był to uśmiech szczęścia. Stwierdziłem, że skoro maleńkiemu Zyzkowi jest dobrze przy mnie i może stać sie on nieodłącznym kompanem moich dalszych przezyć, dlaczego tego samego, cudownego przezycia opiekowania się taką małą istotka nie moga doświadczyc inni... W tym momencie przed oczymy stanął mi Pomnik Braterstwa z Ministerstwa Magii i stwierdziłem, żę może to być trudne zadanie. Dorosłe Skrzaty nie pragna wolności i opieki ludzi. Są tym, czym uczynili je czarodzije- potulnymi sługami, tak często poniżanymi i pogardzanymi...Z moich rozmyślań wyrwało mnie bicie zegara...Dochodziła północ. czując piasek pod powiekami ostrożnie ułożyłem malutkiego Zyzka w jego łóżeczku i położyłem się spać z myślą jak najszybszego skontaktowania się ze Zgredkiem- sztandarową postacią stowarzyszenia W.E.S.Z i omówienia z nim toku dalszego postępowania w walce, którą mimo wielu protestów próbuję toczyć.

[ 7 komentarze ]


 
Zyzek...
Dodano Sobota, 10 Marca, 2007, 13:16

Przepraszam że tak dawno nie pisałem ale cierpię na poważny brak weny, a pozatym jestem zapracowany. Wiem że notka jest krótka ale postaram sie robić dłuższe i dawać je częściej.


Zrozumienie niezależne od wieku.


Gdy przekroczyłem bramę Hogwartu teleportowałem się przed mój ogródek, gdzie idąc przez zielony trawnik zastanawiałem się jak to będzie za parę lat, czy skrzat ciągle trzymany w moich rękach będzie szczęśliwy w moim skromnym domu, czy zaopiekuje się nim jak należy. Gdy przekroczyłem próg mojego domu machnąłem krótko różdżką a w koncie pustego pokoju pojawiło się małe drewniane łóżeczko. Pomyślałem, że skrzat musi mieć jakieś imię. Pierwszą rzeczą, którą dostrzegłem były malutkie zygzaki na posłaniu skrzata, i wtedy do głowy przyszło mi wyjątkowe, według mnie imię:
- Zyzek…-szepnąłem cicho pod nosem, lecz skrzat jakby usłyszawszy moje zawołanie otworzył swoje malutkie oczka i uśmiechną się do mnie.
Odebrałem to jako znak zgody i zadowolenia. Moją ciekawość przykuło zrozumienie skrzata…Jak takie małe dziecko mogło zrozumieć moje słowa. Położywszy zawiniątko w łóżeczku zdjąłem z pułki książkę „Narodziny i Śmierć-zwyczaje skrzatów domowych”. W spisie treści znalazłem to co mnie interesowało, czyli rozdział o pielęgnacji narodzonych skrzatów. Każda informacja była poparta argumentem lub jakimiś cytatami skrzatów. Dowiedziałem się że skrzat od pierwszego wypowiedzenia jego imienia, zaczyna rozumieć co się do niego mówi, a przy tym od razu sam uczy się „sztuki” słownej. Poszedłem do kuchni i przygotowałem skrzatowi kaszkę mannę i położyłem na podołku obok posłania. Wziąłem skrzata ma ręce i nabierając małe porcje zacząłem go karmić. Jadł tak łapczywie że nie nadążałem z nabieraniem jedzenia. Gdy skończyłem, na moich rękach leżał już większy niemal o ćwierć stopy skrzat. Znów włożyłem go do kojca, poczym w mgnieniu oka zamkną swe maleńkie powieki i zasnął…


Wasz pomyślowy Miecek, wraz z nowym przyjacielem Zyzkie

[ 6 komentarze ]


 
Przyjacielskie więzi...
Dodano Środa, 21 Lutego, 2007, 22:24

Rodzicielstwo i adopcja...


Zastanawiało mnie jedno czy te dwa łóżka mają jakieś szczególne znaczenie, lecz niedługo sam się przekonałem, że sprawa z Mróżką ma się lepiej niż myślałem. Na jednym z łóżek leżała, a raczej siedziała nieco przygnębiona skrzatka, na drugim znajdowały dwa małe zawiniątka, które wyglądały jak bardzo małe skrzaty domowe. Na ich widok rozpromieniłem się, a smutki sprzed paru godzin rozproszyły się momentalnie.
-Mróżka została mamą-powiedział Zgredek wychylając się zza moich pleców.
Na jego jak i na twarzy skrzatki, nie widać było radości, a raczej wielkie przygnębienie. Zastanawiałem się czemu się nie cieszyli, czemu nie odzywali się do siebie ani słowem. Lecz po chwili zrozumiałem, że na łóżku leżą bliźniacze skrzaty co oznaczało tylko jedno, że jeden z nich będzie musiał pożegnać się ze swoją skrzacią rodziną. W „skrzacich tradycjach” Alicji Mendbery, widniał jeden bardzo stary zwyczaj, w którym autorka informuje, że jeżeli w rodzinie skrzatów urodzą się bliźniaczki to młodszego z nich oddaje się najbliżej znajdującemu się czarodziejowi. Jeszcze nigdy nie pragnąłem być jedynym czarodziejem w okolicy jak teraz. Powoli zacząłem się zastanawiać co mam mówić, lecz po chwili spytałem niepewnym głosem:
-Zauważyliście że jestem czarodziejem?
I wszystkie skrzacie głowy zwróciły się na mnie. Zgredek podszedł do mnie i objął mnie mocno w okolicy bioder. I dopiero zrozumiałem kto jest ojcem małych skrzacich niemowląt, lecz to w tej chwili niebyło dla mnie ważne, ważniejsze dla mnie były teraz małe niemowlęta, które spały sobie smacznie nieświadome tego co się zaraz stanie, że jeden z nich zostanie zabrany od swojej mamy i zamieszka zemną, czyli nieznajomą mu osobą, której powierza swoje małe życie w moje ręce.
Wymieniłem znaczące spojrzenie ze Zgredkiem, który po chwili kiwną głową, co odebrałem jako wsparcie i otuchę. Pochyliłem się nad łóżkiem i wziąłem jedno z zawiniątek na ręce. Gdy tylko to uczyniłem, moje dłonie na których znajdował się skrzat owinęły się jakąś niebieską wstęgą i zacisnęły się tak że idealnie pasowały do moich dłoni, po czym wsiąkły w moją skórę. Zrozumiałem że od teraz zawiąże się po między nami więź, której nikt nie przerwie aż do śmierci.


Dla stowarzyszenie WESZ Adopcyjny Miecek, wraz z ojcowskim Zgredkiem

[ 11 komentarze ]


 
Niepewność i oczekiwanie...
Dodano Niedziela, 18 Lutego, 2007, 10:25

Gdy nadzieja zawodzi


Siedziałem na marmurowej podłodze z oczami schowanymi w dłoniach. Głośny lament Zgredka, powoli cichł, a zza ściany nie dochodziły żadne dźwięki. Nie docierało do mnie, że jeszcze nie wszystko przesądzone, że jeszcze istnieje jakaś nadzieja. Nie wiedziałem co zrobić, lecz poczułem przypływ energii i rozsądku, który poradził mi by wstać i nie
załamywać się, bo aby najgorsze się nie spełniło zawsze trzeba mieć nadzieję na to, żeby coś dobrego zawitało w końcu w szarą i ponurą rzeczywistość.
Wstałem z większym optymizmem, Zgredek spojrzał na mnie i zapewne wiedząc o czym myślę, również wstał i otarł łzy spływające mu po policzku.
-Czy da się, coś zrobić Zgredku?- spytałem nieco przygnębionym głosem.
-Chyba nie, sir,- powiedział -trzeba czekać.
I usiedliśmy razem pod obrazem dziwnie wyglądającego rycerza, który krzyczał w niebogłosy, starając się zwrócić na siebie naszą uwagę. Coś mi tu nie pasowało, to coś związanego było z tym obrazem. Wstałem i przysłuchałem się wrzaskom rycerza, który aż posiniał z zapału.
-…już po wszystkim możecie wejść…-wydyszał z trudem.
Spojrzałem na Zgredka, który zacisnąwszy swoje ręce w pięści, pokiwał znacząco głową. Ruszyłem niezbyt pewnym krokiem za Zgredkiem, który nabrał odwagi i niemal biegł w stronę drzwi. Przekroczywszy próg kuchni, nie spodziewałem, się tak pięknego jej wyglądu.
Wszystkie czarne płótna zniknęły, a na ich miejscu pojawiły się stare drewniane ściany, a w niedawno pustym pomieszczeniu pojawiła się grupka skrzatów domowych. Zgredek podbiegł do jednego z skrzatów, który zaczął opowiadać coś gorączkowo. Nie zbliżałem się do nich bo od czasu mojej ostatniej wizyty skrzaty, nie pozwalają mi się do siebie zbliżać. Zgredek ze strachem w oczach złapał mnie za rękę, i zaczął ciągnąć do najbardziej tłocznego miejsca w drugim końcu sali, gdzie stały dwa małe łóżka.


Dla stowarzyszenia WESZ niepewny Miecek, wraz ze przestraszonym Zgredkiem(zdjęcie poniżej).



[ 15 komentarze ]


 
Szok i zaskoczenie...
Dodano Piątek, 16 Lutego, 2007, 23:40

Śmiertelna informacja


Idą w stronę szkoły, podziwiałem piękny widok zielonych błoni Hogwartu, falujących pod drobnym wietrzykiem. Był piękny, czerwcowy dzień, i nic nie zapowiadało tak tragicznego zakończenia dnia. Gdy tylko przekroczyłem próg szkolnej kuchni, usłyszałem cichą, jakby usypiającą muzykę. Pomieszczenie zupełnie zmieniło się od czasu mojej ostatniej wizyty. Ściany pokrywało czarne, aksamitne płótno, a na stole, udekorowanym w podobny sposób leżało małe zawiniątko. Bałem się, bo wiedziałem, że gdy jeden z rodzinnych skrzatów umiera, wyprawia się pewien obrzęd, którego opis zawarto w księdze o Zwyczajach Skrzatów Domowych-opis który idealnie pasował do wyglądu kuchni. Serce biło mi coraz szybciej, a w mojej głowie zawitała pustka. Ktoś podszedł, i powoli zaczął odciągać mnie do tyłu. Dopiero po chwili zorientowałem się, że za rękę trzyma mnie zapłakany Zgredek, który patrzył na mnie, swymi zapuchniętymi oczami:
-Musimy wyjść, sir, nie wolno teraz tam podchodzić-mówiąc, wskazał palcem na małe zawiniątko.
-Ale co się...-moje słowa utonęły w coraz głośniejszej muzyce.
-Nie czas na wyjaśnienia musimy iść, sir- wykrzyczał Zgredek, który coraz bardziej ciągną mnie w stronę drzwi wyjściowych.
Posłusznie poddałem się jego prośbie i skierowałem ku wyjściu. Gdy zamknęły się drzwi smętna melodia ucichła, zostawiając po sobie tylko ciche chlipanie skrzata, który po dopiero 10 minutach uspokoił płacz i zaczął mówić do mnie przygnębionym głosem:
-Biedna Mróżka, sir, może nie przeżyć nocy-powiedział po czym, zakrył twarz w dłoniach i ponownie pogrążył się w głębokim płaczu.
Wiadomość ta dotarła do mnie dopiero po chwili.
-Przecież to niemożliwe, przecież...-wyszeptałem, poczym łzy zaczęły spływać mi po policzkach, i powoli osunąłem się po ścianie, zatopiwszy się w smutku razem ze Zgredkiem.



Dla Stowarzyszenia WESZ, pogrążeny w głębokim smutku Miecuś:-( , wraz z waszym ulubieńcem Zgredkiem.

[ 7 komentarze ]


 
Wyżuty sumienia...
Dodano Czwartek, 15 Lutego, 2007, 23:58

Przygotowania do przesłuchania Mróżki


Tej nocy nie spałem zbyt dobrze, w ciąż dręczyło mnie jedno pytanie-Czemu od razu nie zainterweniowałem w sprawie Mróżki? Na konsekwencje złego snu nie trzeba było zbyt długo czekać, bo gdy wstałem opętało mnie potworne zmęczenie. Postanowiłem najdokładniej jak się da przewertować sprawę skrzatki, a co za tym idzie przełożyć wizytę w Ministerstwie o 2 tygodnie. Po śniadaniu wybrałem się na ulice Pokątną by kupić coś mającego pamóc mi w rozwiązaniu sprawy, coś co by pokonało ewentualną przemianę pamięci u skrzatki. Na myśl przychodziło mi tylko jedno rozwiązanie, podać Mróżce Veritaserum, które jak wiemy przełamuje wszelkie zaklęcia i nakazuje mówić osobie tylko prawdę.
Przyspieszając kroku, obrałem kierunek Apteki św. Munga, gdzie można było dostać już gotowe eliksiry. Gdy tylko otworzyłem drzwi "uderzył" mnie zapach najróżniejszych ziół i grzybów, pomieszanych z odorem smoczego łajna. Za ladą stała pulchna, siwowłosa kobieta, która na mój widok uśmiechnęła się radośnie. Gdy spytałem o eliksir prawdy, kasjerka rzuciła na mnie podejrzliwe spojrzenie, lecz po chwili zniknęła pomiędzy szafkami. Moją uwagę przyciągnęła etykietka eliksiru kwiatogłowej, który jak wynika z instrukcji zamienia ludzkie głowy w kwiaty. Po około 10 minutach pulchna kobieta wróciła z mała buteleczka wypełnioną bezbarwną cieczą.
-3 Galeony- powiedziała miłym, lecz podejrzliwym głosem.
Wyjąłem portfel i położyłem na ladzie 3 złote monety. Kobieta jednym machnięciem różdżki zapakowała buteleczkę w czarny aksamitny materiał, który schowałem do kieszeni. Wychodząc rzuciła ostatnie ukradkowe spojrzenie po czym aportowałem się do Hogsmeade, i po wypiciu piwa u Rosmerty, ruszyłem spacerem w stronę Hogwartu.


Ta notka nie jest zbyt długa... następna będzie dłuższa i napewno ciekawsza.:)


Dla stowarzyszenia WESZ wydający galeony Miecuś.

[ 9 komentarze ]


« 1 2 3 »  

| Script by Alex

 









  
Newsy po angielsku:
Harry Potter's Page

  
Konkursy-archiwum

  

ŻONGLER
KSIĘGA HOGWARTU

Nasza strona JK Rowling
Nowości na stronie JKR!

Związek Krytyków ...!
Pamiętnik Miesiąca!
Konkurs ZKP

PAMIĘTNIKI : KANON


Albus Severus Potter
Nowa Księga Huncwotów
Lily i James Potter
Nowa Księga Huncwotów
Pamiętnik W. Kruma!
Pamiętnik R. Lupina!
Pamiętnik N. Tonks!
Elizabeth Rosemond

Pamiętnik Bellatrix Black
Pamiętnik Freda i Georga
Pamiętnik Hannah Abbott
Pamiętnik Harrego!
James Potter Junior!
Pamiętnik Lily Potter!
Pamiętnik Voldemorta
Pamiętnik Malfoy'a!
Lucius Malfoy
Pamiętnik Luny!
Pamiętnik Padmy Patil
Pamiętnik Petunii Ewans!
Pamiętnik Hagrida!
Pamiętnik Romildy Vane
Syriusz Black'a!
Pamiętnik Toma Riddle'a
Pamiętnik Lavender

PAMIĘTNIKI : FIKCJA

Aurora Silverstone
Mary Ann Lupin!
Elizabeth Lastrange
Nowa Julia Darkness!

Joanne Carter (Black)
Pamiętnik Laury Diggory
Pamiętnik Marty Pears
Madeleine Halliwell
Roxanne Weasley
Pamiętnik Wiktorii Fynn
Pamiętnik Dorcas Burska
Natasha Potter
Pamiętnik Jasminy!

INKUBATOR
Alicja Spinnet!
Pamiętnik J. Pottera
Cedrik Diggory
Pamiętnik Sarah Potter
Valerie & Charlotte
Pamiętnik Leiry Sanford
Neville Longbottom
Pamiętnik Fleur
Pamiętnik Cho
Pamiętnik Rona!

Pamiętniki do przejęcia

Pamiętniki archiwalne

  

CIEKAWE DZIAŁY
(Niektóre do przejęcia!)
>>Księgi Magii<<
Bestiarium HP!
Biografie HP!
Madame Malkin
W.E.S.Z.
Wmigurok
OPCM
Artykuły o HP
Chatka Hagrida!
Plotki z kuchni Hogwartu
Lekcje transmutacji
Lekcje: eliksiry
Kącik Cedrica
Nasze Gadżety
Poznaj sw�j HOROSKOP!
Zakon Feniksa


  
Co sądzisz o o zakończeniu sagi?
Rewelacyjne, jestem zachwycony/a!
Dobre, ale bez zachwytu
Średnie, mogłoby być lepsze
Kiepskie, bez wyrazu
Beznadziejne- nie dało się czytać!
  

 
© interREKLAMA.pl
strony internetowe szczecin - Wszystkie prawa zastrzeżone
linki